• 7 września, 2012
  • Michał Górecki

Day 0 – Here we go again

Warszawa pożegnała nas jesienna pluchą – w sumie to nawet dobrze, podczas wyjazdu na urlop kontrast jest pożądany, jest dobrym motywem tłumaczenia sobie poniesionych wydatków. Dotaraliśmy na lotnisko przed...
  • 3 września, 2012
  • Michał Górecki

Kierunek Grecja!

Witaj zakurzony pamiętniczku. Przypominam sobie o tobie dość rzadko – mam coraz mniej czasu, a i blogów mi się namnożyło. W pracy jest co robić, koszulkowo.com się rozkręca, Z...
  • 20 maja, 2012
  • Michał Górecki

Życie bez smaku

Natura troszkę sobie ze mnie zadrwiła. Z jednej strony wyposażyła mnie w bardzo dobry węch i smak. Jestem jednocześnie osobą która odbiera życie zmysłami (Feeling a nie Thinking w typologii...
  • 13 maja, 2012
  • Michał Górecki

Ku czterdziestce

Tak, to już ten moment. Jakby straszliwie to nie brzmiało – za chwilę kończę pierwszą połowę dekady 30’s. Od jutra będę raczej zbliżał się do czterdziestki niż oddalał od...
  • 11 maja, 2012
  • Michał Górecki

Miejsca Magiczne: Dadaj

Jeśli miałbym ułożyć listę miejsc magicznych do których chciałbym wrócić, nie byłyby to na pewno żadne odległe miejsca położone w zakątkach świata do których dotarłem mając pieniądze, możliwości i...
  • 8 kwietnia, 2012
  • Michał Górecki

Kupujemy samochód

Do kupna nowego samochodu przygotowujemy się już od roku. To będzie chyba najbardziej przemyślany zakup w naszym życiu 🙂 Wiedzieliśmy kiedy kończy się leasing oraz kiedy będziemy mogli sprzedać...
  • 25 stycznia, 2012
  • Michał Górecki

Ostatnia prosta

To już za chwilę. Siedzę sobie w wygodnym fotelu w pokoju Franka i wiem, że za chwilę wszystko się zmieni. Z jednej strony nie mogę się tego doczekać. Z...
  • 30 grudnia, 2011
  • Michał Górecki

Urlop w domu

Wziąłem urlop zupełnie niespodziewanie. Zostały mi z tego roku jeszcze 3 tygodnie, nie byliśmy nigdzie w zimę, w lato wyjechaliśmy na dwa tygodnie. I to w sumie tyle. Święta...
  • 5 września, 2011
  • Michał Górecki

Jutro

To już jutro. Odpowiedź. Oczywiście jeszcze nie do końca pewna, ale mimo wszystko. Jutro mamy poznać płeć. To niesamowite, że jeszcze żyję w tej nieświadomości, jeszcze nie wiem jaka...

Day 15 – Adeus!

Finał. Musiał kiedyś nadejść. Choć ten po dwóch tygodniach nie jest taki tragiczny, szczególnie jeśli w domu czeka Franek. Musze przyznać, że rzeczywiście różnica między tygodniowym a dwutygodniowym urlopem...

Day 14 – Bul bul bul

{EAV_BLOG_VER:2b5f975f1f09dd93} Choć najważniejsze wydarzenie dzisiejszego dnia trwało tylko około godziny i dotyczyło tylko mnie, to zdecydowanie zdominowało dzisiejszy, dość nudny dzień. Chodzi oczywiście o nurkowanie! Z niewiadomych przyczyn do tej...

Day 13 – Dolina Zakonnic

Dolina Zakonnic to miejsce położone w sumie niedaleko od Funchal – pół godziny miejskim autobusem na północ. Nazwę swoją nosi od historii która wydarzyła się w XVII w. Zakonnice...

Day 12 – Bronzeiro

Zostały nam właściwie 3 dni pobytu. Zwiedziliśmy już odległe zakątki wyspy, zresztą tam nie dotrzemy, bo nie będziemy już wynajmować samochodu. Z tych bliskich została nam Dolina Zakonnic. Mamy...

Day 9 – All Inclusive

Dziś mieliśmy zwiedzić Funchal, a raczej to czego jeszcze nie zobaczyliśmy. Ciężko było zrobić to w jeden dzień – to prawie 200 tysięczne miasto jest na tyle ciekawe, że...

Day 8 – Zachód

Pierwsza połowa dnia to pakowanie rodziców i nadzieja, że przypadłości Marysi się skończyły. Ponieważ pod koniec wczorajszego dnia miała lekka gorączkę i inne dolegliwości, doszliśmy do wniosku że to...

Day 7 – Kolumb kontratakuje

Każdy fan gwiezdnych wojen zauważy moje nawiązanie do poprzedniej notki “kolumbowej”, choć każdy prawdziwy fan będzie też zły za brak ciągłości nazewniczej – w końcu w pierwszej notce nie...

Day 6 – Centrum

Dzisiaj część na centralną część wyspy, czyli podróż górskimi łańcuchami na północ i z powrotem. Choć odległości w linii prostej nie są jak już pisałem duże, co widać gdy...

Day 5 – Wschód

Dzisiaj pierwszy z czterech dni samochodowych. Wypożyczenie samochodu jest droższe niż na którejkolwiek z Wysp Kanaryjskich, choć generalnie jest tu taniej. Co więcej – w większości wypożyczalni po prostu...

Day 4 – Santa Maria

Siedzę w barze hotelowym i patrzę na ocean. Powoli zaczynam doceniać tą lokalizację. Czuję się już dobrze, dzień należał do udanych, a ja powoli gubię stresa. Jakiego? Ano tego...

Day 3 – Zemsta Kolumba

Dzisiejszy dzień rozpoczął się wcześnie. O wiele, wiele za wcześnie. Gdzieś około godziny drugiej w nocy poczułem się nieswojo,zrobiło mi się duszno. Sięgnąłem po pilota do klimatyzacji – chodzi...

Day 2 – Stolica part one

Madera jest inna niż wszystkie wyspy które dotychczas zwiedziliśmy. I wcale nie chodzi tu tylko o klimat i ukształtowanie terenu o którym pisałem wczoraj. Jeśli czytaliście którąkolwiek z naszych...

Day 1 – Welcome to paradise

Nadejszła wiełkopomna… No właśnie. Prawda jest taka, że znowu zaniedbuję bloga i piszę tylko wtedy kiedy nadchodzi wiełkopomna chwiła. Eh, nawet wtedy nie piszę. Fakt jest jednak taki że...
  • 25 marca, 2011
  • Michał Górecki

Życie jest piękne

Nie wiedziałem na którym  moich blogów napisac tę notkę. Choć moja szufladkująca natura kazała stworzyć mi ich tak wiele, to jednak do żadnego z nich nie pasowała. Chciałem napisać...
  • 21 marca, 2011
  • Michał Górecki

Alien vs Goorator

No i stało się. Jestem w szpitalu. Mija własnie 5 lat od mojej poprzedniej wizyty szpitalnej z noclegiem, kiedy to grzebali mi w zatokach i znowu czas na piżamę...
  • 31 stycznia, 2011
  • Michał Górecki

Nie lubię zimy

Zupełnie. Kompletnie. Bezapelacyjnie. I to co najmniej z kilku powodów. Owszem, bywały czasy kiedy pałałem do niej miłością, ale one chyba już nie wrócą. Lubiłem to, że przynosi ferie,...

Day 14 – Wroooom

Pierwszą połowe ostatniego (buuu) dnia spędziliśmy w iście brytyjsko-niemieckim stylu, czyli na basenie. No właśnie. Nie napisałem jeszcze najważniejszej rzeczy, a takiej którą znają dobrze wszyscy którzy wyjeżdżali gdzieś...

Day 13 – Siam Bis

Zostały nam dwa dni. Dwa dni spędzona na totalnej beztrosce. Pierwszy z nich zdecydowaliśmy się spędzić w Siam Parku. Kupiliśmy przecież bilet na drugie wejście! Pogoda była bezbłędna i...

Day 12 – La Gomera

Siedzę znowu w moim ulubionym barze z widokiem na ocean (którego nie widać bo jest za ciemno 🙂 i słucham mojego ulubionego śpiewaka w za dużej marynarce (który wygląda...

Day 10 – Wulkanizacja

Dziś zdecydowaliśmy się wreszcie na nieuniknione – po tygodniu krążenia wokół wulkanu i objeżdżaniu go ze wszystkich stron, postanowiliśmy na niego wjechać! Pogoda zapowiadała się całkiem nieźle, kolejka podobno...

Day 9 – Nordwest

Na dzisiejszy dzień zaplanowaliśmy wycieczkę wokół Teide – kolejka na szczyt jest co prawda jeszcze nieczynna, ale nam zostały dwa dni, a tereny wkoło są podobno bardzo fajne. Niestety...

Day 8 – Shopping

Zostały nam jeszcze trzy dni z samochodem. Pozostałe cztery (CZTERY?!) spędzimy na wycieczce na Gomerę i słodkim nicnierobieniu, na razie chcemy jeszcze nieco pojeździć po wyspie. Dziś postanowiliśmy pojechać...

Day 7 – Colorado

Żeby zupełnie się nie znudzić postanowiliśmy zachować nasz rytm – jednego dnia góra wyspy (północny wschód), drugiego dół, czyli południe i zachód. Ponieważ pogoda miała być całkiem ładna, postanowiliśmy...

Day 6 – Due North

Siedzę w barze nad morzem. Dziś nie ma całe szczeście Elvisa, jest za to spokojnie grający zespół – właśnie fabrykują Laylę. Nie jest źle. Jest za to ciepło 🙂...

Day 5 – Goryle we mgle

Dzisiaj słońce wyjątkowo nas nie obudziło. Prawdę mówiąc w ogóle nie chciało wyjść zza chmur… I tak pozostało do końca dnia. Włączyłem aż roaming w komórce, żeby szybko sprawdzić...

Day 3 – Kot Syjamski

Ponieważ mamy przed sobą dwa tygodnie, zdecydowaliśmy się rozpocząć zwiedzanie atrakcji od tych najmniej wymagających. Z dwóch dużych parków rozrywki postanowiliśmy odwiedzić jedynie jeden – Siam Park. To taki...

Day 2 – Recon

Dzisiejszy dzień zaczął się bardzo wcześnie. Za wcześnie. Wszystko oczywiście za sprawa Franka. Oszczędzę oczywiście szczegółów, ale powiem tylko, że chyba jego układ pokarmowy musi przyzwyczaić się do lokalnej...

Day 1 – Przylot

Wstaliśmy o nieludzkiej porze uwielbianej tylko przez piekarzy, grzybiarzy i wędkarzy. Pierwszy wstał oczywiście Franko, jakby przeczuwając co się święci. Szybki prysznic, sprawdzenie czy wszystko wzięte, taksówka bagażowa i...
  • 9 października, 2010
  • Michał Górecki

Dziecko to koniec!

Taką oto teorię usłyszałem gdzieś, kiedyś od kogoś lub usłyszał ją ktoś od kogoś kiedyś, nie chcę pisać dokładniej, bo zaraz zaczną się podejrzenia różne, a to przecież niczemu...
  • 16 września, 2010
  • Michał Górecki

O głupim Jasiu

Pamiętam z dzieciństwa bajkę o głupim Jasiu. Było ich pewnie kilka, ale ta najbardziej utkwiła mi w pamięci. Wracała kilkukrotnie przypominając przy okazji to co zawsze mówiła polonistka “Górecki,...
  • 30 maja, 2010
  • Michał Górecki

Swiss Miss

Tęsknota przyszła nagle. Pojawiła się znienacka i zaatakowała z całą swoją siłą. Prawdę mówiąc nie miałem zupełnie czasu o niej myśleć, choć od wyjazdu ze Szwajcarii minęły 3 miesiące....
  • 12 maja, 2010
  • Michał Górecki

Babciu…

Zbierałem się do napisania czegoś bardzo długo. Nie miałem czasu, po pracy kursuję od razu do Otwocka, wracam późno i od razu kładę się spać. Zbierałem się i zbierałem....

Adieu…

Właśnie kątem oka zerknąłem na pewną liczbę na blogu i okazało się, że to… setna notka. No proszę, kto by się spodziewał. A dopiero co zerkałem na pierwsze notki...
  • 23 marca, 2010
  • Michał Górecki

Pół profylu, jedno ściankie.

Wróciliśmy. Na dobre. W sumie nie wiem do końca czy słowo “wróciliśmy” jest odpowiednie, bo implikuje ono istnienie pewnej bazy, pewnego miejsca do którego ewidentnie się wraca. Pewnego TU...

Tydzień w macierzy

Dokładnie tydzień temu spędzałem ostatni dzień w Szwajcarii. Może nie do końca ostatni, bo będę tam jeszcze w następny weekend, a potem pod koniec marca, ale to w biegu,...

To ostatnia niedziela…

Lubię teraźniejszość. Nawet bardzo. Przeszłości zmienić nie możemy, a przyszłość jest tylko mieszanką nieskończonej ilości opcji i wielką niewiadomą. Teraźniejszość jest tu i teraz. Nauczyłem się ją lubić dawno...

Don’t you cry tonight

Ja wiem, że piosenka którą postanowiłem nazwać dzisiejsza notkę jest zupełnie o czymś innym, ale słowo “płacz”, czy “ryk” w każdym możliwym języku, jest nam ostatnio szczególnie bliskie. To...
  • 29 stycznia, 2010
  • Michał Górecki

Smaki dzieciństwa

Dziś wyjątkowo nie podam żadnego przepisu, a jedynie napomknę o rzeczy która przenosi mnie w czasie. to chyba naturalne, że większość z nas – szczególnie na rozpasana podniebiennie –...
  • 8 stycznia, 2010
  • Michał Górecki

Szum Biały

“rodzaj szumu akustycznego (a ogólniej: wszelkiego rodzaju szumów – sygnałów o przypadkowo zmieniających się w czasie parametrach, w tym sygnałów elektromagnetycznych, a także – np. w ekonomii – wahań...
  • 18 grudnia, 2009
  • Michał Górecki

Myśli garść

Zbieram się. Powoli ale się zbieram. Minął juz prawie tydzień, a dla mnie to chwile dopiero. Powoli ogarniam myśli i próbuję sobie wszystko uporządkować. Opada cała wrzawa – być...
  • 15 grudnia, 2009
  • Michał Górecki

Hello World!

7839Wszystko zaczęło się ze szwajcarską dokładnością, a może raczej pruskim drylem 😉 Termin porodu znany nam od wielu miesięcy – 14 grudnia, wreszcie nadszedł. Tego właśnie dnia mieliśmy zaplanowane...
  • 12 grudnia, 2009
  • Michał Górecki

Czekając na Godota

Godotem oczywiście jest Franek. Franciszek. Syn nasz. Siedzimy i czekamy. Właściwie siedzimy, leżymy, sprzątamy, jemy i oglądamy TV. Głównie Pitbulla. Ściągnąłem wszystkie 3 serie i oglądamy jeszcze raz. Tacie...
  • 15 listopada, 2009
  • Michał Górecki

Home sweet home (Alabama)

Dopiero co wygrzewaliśmy się w ogródku i odpędzaliśmy od os które upatrzyły sobie naszą winorośl, a już i jesień staje się historią. Coraz więcej liści zamiast na okolicznych drzewach...

Côte d’ Azur – day 4

7260 Budzimy się z nadzieją na to, że Sanremo chociaż rano zaprezentuje nam się z piękniejszej strony. I rzeczywiście – nie zawiedliśmy się. Wąskie uliczki włoskiego miasteczka, zaspani Włosi...

Côte d’ Azur – day 3

7145 Dziś przekraczamy granicę francusko-włoską zachaczając po drodze o Monako. Przed nami podobno “najpiękniejsza europejska autostrada”, choć jak wiadomo przewodniki wypisują czasami różne bzdury. Na początku wjeżdżamy na pobliskie...

Côte d’ Azur – day 2

7144 Dziś na pierwszy ogień poszło słynne Grasse – miasto perfumerystów. Ja osobiście nie mogłem się doczekać najwazniejszej rzeczy która się tam znajdowała – perfumerii w której można stworzyć...

Côte d’ Azur- day 1

7083 Już chwilę po tym jak rodzice Marysi skręcili zniknęli nam z oczu dopadła nas znana nam dobrze samotność. Znowu zostaliśmy w trójkę, lub może prawie czwórkę – Marysia,...
  • 24 września, 2009
  • Michał Górecki

Como i Portofino day 2-3

7011 Niestety wiatr nam nie dopisał. Kolejny wyjazd okazął się surfingowa klapą, choć nie tracę nadziej że kiedyś wreszcie mi się uda. Może nawet sfinalizujemy ten plan wyjazdu na...
  • 23 września, 2009
  • Michał Górecki

Como i Portofino – day 1

6934 Poranny wyjazd z Mediolanu trochę nas przerósł. GPS odmówił posłuszeństwa – później już domyśliłem się, że po prostu zgubił się podczas wyznaczania trasy – miliony kombinacji małych uliczek...

Prowansja i Langwedocja day 1

6445 Prowansja, do tej pory, kojarzyła mi się jako przeciętnemu zjadaczowi chleba, głównie z ziołami prowansalskimi. Langwedocja natomiast nie kojarzyła się z zupełnie niczym. Prawdę mówiąc do tej pory...
  • 8 września, 2009
  • Michał Górecki

Doublesoo

5924 Choć tak naprawdę nasze wakacje rozpoczęły się (i zakończyły w klasycznym słowa znaczeniu) już w czerwcu, to mini przyjazdy i wyjazdy trwały przez całe dwa upalne miesiące. Pierwszym...
  • 8 września, 2009
  • Michał Górecki

Back to the future

Od ostatniego wpisu minęło już tyle czasu, że właściwie wcale nie zdziwiłbym się, gdybyście po prostu postawili na mnie krzyżyk i zdecydowali że nie będziecie odwiedzać az tak bardzo...
  • 24 czerwca, 2009
  • Michał Górecki

My home is…

…where my heart is. But where is my heart? Ciągle myślę że w Polsce. Ale wystarczą dwa dni w stolicy i zaczynam mieć wątpliwości. Nie sądziłęm, że będe chciał...

Day 8 – Frying Pan

5022 Samolot odlatuje wieczorem, więc mamy jeszcze cały dzień na spędzenie czasu na wyspie. Ja jak zwykle włączam mój “tryb świadomości” – bardzo go lubię i polecam go wam...

Day 7 – Tsunami

5020 Ponieważ (Górecki, nie zaczyna się zdania od “ponieważ”! :P) zdawałem sobie sprawę że okres aktywniejszego spędzania czasu już minął postanowiłem przekonać żeńską część wycieczki do spędzenia tego dnia...

Day 6 – Zoo

5019 Dziś przekonaliśmy się na własnej skórze dlaczego Brytyjczycy przyjeżdżają tu w październiku a nie w czerwcu. Do Oasis Parku wybraliśmy się chyba w najgorszy możliwy dzień – w...

Day 5 – Catamaran

5018 Dziś katamaran. Dla tych mniej żeglarsko obeznanych dodam, że to typ łodzi żaglowej składającej się z dwóch pływaków i jednego masztu 🙂 Zresztą widzicie na zdjęciu. No właśnie....

Day 4 – Eastcoast

5017 Wschodnie wybrzeże Fuerteventury nie jest tak malownicze jak zachodnie jeśli chodzi o ukształtowanie terenu, nadrabia za to malowniczymi plażami – tak malowniczymi, że momentami az kiczowatymi. To znaczy...

Day 3 – Westcoast

5016 Zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy wzdłuż zachodniego wybrzeża. Nie jest ono tak przyjazne jak wschodnie – niskie i zasypane piaskiem z Sahary – za to upstrzone łańcuchami górskimi i...

Day 2 – Dixie

5015 Nie, nie udalismy się do Dixielandu czyli południowych stanów amerykańskich, zwiedziliśmy jedynie południe wyspy czyli półwysep Jandia – charakterystycznie zwężoną część Fuerteventury. Obudziliśmy się przed dziewiątą, czyli dość...

Day 1 – Jetlag

5014 Zanim jeszcze przeniesiecie się z nami na Wyspy Kanaryjskie musimy cofnąć się dwa dni w czasie abyście zrozumieli zmianę składu naszej wycieczki. Tak, tak, podróż rodzinna zmieniła się...

Bon bon

Pisałem już o grzeczności Szwajcarów nie raz. Pisałem na początku, pisałem później gdy nadal nie przestaje mnie zadziwiać. Musze napisać natomiast jeszcze o jednej rzeczy bo ona ciągle nie...

Le jardinage

Maj w pełni. Wystawa w warsztacie “Steigmeier i synowie” nie zmienia się co prawda aż od wielkanocy (co jest wielkim zaniedbaniem, w końcu była już wystawa jesienna, zimowa, bożonarodzeniowa,...

Italo disco

4418 Decyzja o wyjeździe do Mediolanu została podjęta – jak większość naszych decyzji – dość nagle. Ot, w czwartek, Mary zapytała czy przypadkiem nie pojedziemy do Milano. Mnie powtarzać...

I want to be BIG!

Był sobie kiedyś taki film z Tomem Hanksem. Nazywał się “Big”. W sumie chyba nigdy nie widziałem go w całości, bo to były czasy kiedy oglądałem o wiele więcej...
  • 21 kwietnia, 2009
  • Michał Górecki

With a little help from my friends

4302 Jeśli miałbym opisać Genewę jednym przymiotnikiem byłoby to słowo “zielona”. Genewa jest po prostu bardziej zielona niż jakiekolwiek inne miasto które znam. Szczególnie teraz, gdy kwiaty przekwitają a...
  • 5 kwietnia, 2009
  • Michał Górecki

Ciepło, ciepło, gorąco.

Wiosna pełną gębą. Nie pisałem dość długo z prozaicznego powodu – dziwnym trafem nie miałem dostępu do mojego serwera – tylko stąd (inni widzieli serwisy) i tylko do tego....

Wiosna

Obudziłem się o 8.20, choć dziś sobota. Byłem pewien, że jest znacznie później, ale promienie słońca wpadające przez nasze okno nad łóżkiem skutecznie przekonały mnie, że trzeba wstawać. Reszty...

Day 6 – Carnival!

Jeśli Santiago można nazwać małą Afryką, to Sao Vincente z pewnością zasłużyło na miano małej Brazylii. Szczególnie jeśli tak jak my – zupełnym fartem – załapiesz się na karnawał....

Day 5 – Africa

Zaczynamy tęsknić za plażą i normalnym hotelowym życiem. Zafundowaliśmy sobie ostrą jazdę – 4 wycieczki w 4 dni i czujemy się tym trochę zmęczeni. Ale na pewno było warto....

Day 3 – Sól

Dziś pierwsza z wykupionych atrakcji – wyspa Sal, czyli po naszemu “sól”. Wyspa ta kiedyś nazywała się “Płaską” do czasu kiedy odkryto na niej wulkany. A ponieważ warunki naturalne...

Day 2 – Prawie jak surfing

A miało być tak pięknie… Wstaliśmy rano podekscytowani surfingiem. W przeciwieństwie do windsurfingu, czy kitesurfingu (które można uprawiac nawet w Polsce) nie ma na świecie wielu miejsc odpowiednich dla...

Day 1 – Sim City

Pierwsza przewaga Capo Verde nad naszymi dotychczasowymi miejscami docelowymi ukazała się w pełnej okazałości już z samego rana. Zmiana czasu! Czy znacie to uczucie kiedy na zimę przestawiamy zegarki...

Day 0 – Przylot

Wylot wyjątkowo nie był zaplanowany na jakąś diabelską godzinę zombich, tylko na 10 rano. Wyjątkowo też nie przyjechaliśmy zbyt wcześnie, natomiast na tyle wcześnie, aby nie stać w gigantycznej...

Zielono nam w głowach

Dość zimy. Po prostu dość. Mamy totalną zimowa depresję – położenie Genewy skutkuje tym, że nie docierają do nas prawie żadne promienie słoneczne. Gęste chmury nad doliną skutecznie odcinają...