Image

Posts By Michał Górecki

Latest Posts | By Michał Górecki
Doktor Gugiel
3 lata ago

Doktor Gugiel

Dawno dawno temu, na jednym z moich nieistniejących już blogów wymyśliłem pewną zabawę. Polegała ona po prostu na wypisywaniu znanych doktorów. Nie, nie prawdziwych. Doktorów znanych z popkultury. Lista była …
Read More

Dziecko to nie wyścig
3 lata ago

Dziecko to nie wyścig

Mija kolejny dzień, kolejny tydzień. Z przejęciem wertujesz kolejne kartki biblii rodziców, czyli „Pierwszy rok życia dziecka”. Sprawdzasz listę na koniec miesiąca. Co powinno umieć dziecko. Co może umieć dziecko. …
Read More

Niebieskie Lato
3 lata ago

Niebieskie Lato

Jesteśmy. Wróciliśmy. Żyjemy. Cali i zdrowi. Choć wydawało mi się to zupełnie nieprawdopodobne. Dlatego, że było za dobrze. Było tak dobrze, że byłem pewien iż coś musi się wydarzyć – …
Read More

Żyj dobrze z teściową
3 lata ago

Żyj dobrze z teściową

Kilka lat temu, kilka miesięcy po urodzeniu się Franka i naszym powrocie do Polski wciągnąłem się w pewną grę na komórki, która wymagała fizycznego przemieszczania się po mieście. Poznałem dzięki niej …
Read More

Jesteś tylko człowiekiem
3 lata ago

Jesteś tylko człowiekiem

To było dla nas straszne. Było jakieś trzy tygodnie po porodzie, rodzice – jedni i drudzy – wrócili już do Polski. Wydawało nam się, że już wszystko wiemy. Siedzieliśmy z …
Read More

Pierwsze dziecko, pierwsze miesiące
3 lata ago

Pierwsze dziecko, pierwsze miesiące

To było jakoś 2-3 miesiące przed urodzeniem się Franka. Michał wziął mnie na bok i powiedział: „Ty przestań planować, przestań się przygotowywać, przestań próbować ogarniać. Usiądźcie gdzieś w ciszy i …
Read More

Czy mężczyzna powinien oglądać poród?
3 lata ago

Czy mężczyzna powinien oglądać poród?

A więc udało się. Dotrwaliście do 9 miesiąca, a może dopiero kończy się 8. Nie zabiliście się nawzajem, nie rozstaliście, powoli zbliżacie się do końca stanu słoniosławio.. błogosławionego. Czas podjąć …
Read More

Jak wybrać imię dla dziecka?
3 lata ago

Jak wybrać imię dla dziecka?

Ciąża trwa. Czasem jest ciężko, czasem mniej, warto więc porozmawiać sobie na tematy neutralne i nie wywołujące emocji. Na przykład imię dziecka. HAHAHAHAHAHAHAHA. Oczywiście żartuję. Temat ten może skończyć się …
Read More

Jak przetrwać ciążę? Poradnik dla mężczyzn.
3 lata ago

Jak przetrwać ciążę? Poradnik dla mężczyzn.

Plany są zawsze ambitne. „Gdy już nastąpi TEN moment, to będę nosił ją na rękach, będę traktował jak księżniczkę, będę…” A potem nadchodzi rzeczywistość.

Ech. Stąpam po cienkim lodzie. Ryzykuję …
Read More

O odkładaniu macierzyństwa i kampanii
4 lata ago

O odkładaniu macierzyństwa i kampanii

Sieć znowu zawrzała. A to za sprawą kampanii społecznej mówiącej kobietom o tym, że praca to nie wszystko, że kariera to nie wszystko, że muszą pamiętać o dzieciach, że wyjazdy …
Read More

Zachodzenie w ciążę – męskim okiem
4 lata ago

Zachodzenie w ciążę – męskim okiem

Zachodzenie w ciążę to sprawa śmieszna i smutna, tragiczna i wspaniała, zwyczajna i najbardziej niesamowita na świecie. Nie ma chyba w życiu nic bardziej niesamowitego od tego momentu, gdy tak …
Read More

Uważajcie na te cholerne kleszcze!
4 lata ago

Uważajcie na te cholerne kleszcze!

Podczas gdy cała Polska żyła wieczorem wyborczym i odliczała minuty do zakończenia ciszy wyborczej, moje myśli były zupełnie gdzie indziej. Przed 20.00 siedziałem u weterynarza, trzymając jedną rękę na stole …
Read More

Jak zorganizować ślub i wesele?
4 lata ago

Jak zorganizować ślub i wesele?

Ślub i wesele to jedne z ważniejszych wydarzeń w życiu. Oczywiście dla tych, którzy się na nie decydują 🙂 Jak już pisałem wcześniej – dla nas wzięcie ślubu było rzeczą …
Read More

Wspólne, czy osobne konta?
4 lata ago

Wspólne, czy osobne konta?

Problem wspólnej kasy w naszym związku pojawił się, tak jak wiele innych spraw, dość szybko. Tak wyszło, że szybko zaczęliśmy mieszkać razem i wspólnie doszliśmy do wniosku, że początkowy etap …
Read More

Day 12 – La Graciosa i katamaran!
4 lata ago

Day 12 – La Graciosa i katamaran!

Cztery dni w hotelu spędzone na plażingu i baseningu to zdecydowanie dla nas za dużo, nawet jeśli jesteśmy z dziećmi. Powoli zaczęło nas nosić. Na samej wyspie nie zostało zbyt …
Read More

Day 8/9/10/11 Najdziwniejsze sny na świecie
4 lata ago

Day 8/9/10/11 Najdziwniejsze sny na świecie

Prawdę mówiąc nie dzieje się nic. I tak trochę miało być. Podczas naszego pierwszego wyjazdu 8 lat temu, trochę wstydziliśmy się całego dnia nicnierobienia, potem, gdy przybywało nam lat i …
Read More

Day 7. Syndrom sztokholmski
4 lata ago

Day 7. Syndrom sztokholmski

Byłem już nie raz zdziwiony prognozami pogody. Pamiętam zimę trzy lata temu, która ciągnęła się aż do Wielkanocy, choć prognozy mówiły uparcie, że wiosna tuż tuż. Ale tym razem jest …
Read More

Day 6. Skały i plaża
4 lata ago

Day 6. Skały i plaża

Lanzarote jest na tyle małe, że 2-3 dni spokojnie wystarczają na zwiedzenie wszystkich atrakcji turystycznych wyspy. Co prawda, nie zdążyliśmy tym razem na wjechanie do swojsko brzmiącej miejscowości Soo, ale …
Read More

Day 5. Północ
4 lata ago

Day 5. Północ

Mam wrażenie, że wykorzystałem już chyba wszystkie możliwe tytuły notek wyjazdowych. Jako, że wyjeżdżamy w dużej mierze na wyspy, za każdym razem gdy jedziemy na północ wyspy (co jest nieuniknione) …
Read More

Day 4. Wulkany i wino
4 lata ago

Day 4. Wulkany i wino

Jako, że nasz wyjazd jest mocno dzieciakowy, całodzienne wycieczki odpuściliśmy sobie już na starcie. Wizja (a raczej fonia) radosnego okrzyku „KUPAAAA!“ gdzieś po środku trasy między wulkanami, przywołała nas do …
Read More

Day 3. Wreszcie się ruszyliśmy :)
4 lata ago

Day 3. Wreszcie się ruszyliśmy :)

Pogoda ciągle nas nie rozpieszcza. Jest pełno chmur i słońce właściwie wychodzi tylko czasami. Prognozy pogody są obiecujące – byle do piątku. Łączymy się w bólu z osobami, które przyjechały …
Read More

Day 2. Prawie jak rekonesans.
4 lata ago

Day 2. Prawie jak rekonesans.

Drugi dzień podczas naszych wyjazdów zazwyczaj wygląda tak samo – idziemy w miasto, zbieramy informacje o możliwych wycieczkach i innych atrakcjach po czym Mary swoim analitycznym mózgiem przerabia wszystkie informacje …
Read More

Day 1. Plan: no plan.
4 lata ago

Day 1. Plan: no plan.

Chyba każdy mój wpis wyjazdowy zaczyna się od opisywania syndromu poprzyjazdowego. Oprócz zmiany pogody (to akurat mnie nigdy nie rusza – jako osoba uzależniona od słońca cieszę się nim od …
Read More

Day 0 – Nasz kolejny pierwszy raz
4 lata ago

Day 0 – Nasz kolejny pierwszy raz

Siedzimy w samochodzie w drodze z Warszawy do Wrocławia. W tym roku lecimy z Wro – po pierwsze jest nieco taniej, po drugie lecimy razem ze znajomymi, po trzecie wreszcie …
Read More

Boję się wojny
4 lata ago

Boję się wojny

Boję się wojny. Doszło to do mnie już po pierwszych doniesieniach związanych z Ukrainą. Moje myśli zaczęły krążyć odruchowo wokół tego gdzie jesteśmy, gdzie są dzieciaki, co by się teraz …
Read More

Czy chcę z TĄ osobą spędzić resztę życia?
4 lata ago

Czy chcę z TĄ osobą spędzić resztę życia?

Porywałem się już na blogach na różne tematy, czasem dość ciężkie. Tym razem jednak przeginam – chcę odpowiedzieć na pytanie tak ważne, że równać się może z nim jedynie „jaki …
Read More

Jestem ojcem i mężem – ofiarą
4 lata ago

Jestem ojcem i mężem – ofiarą

Kilka dni temu sieć obiegł pewien artykuł, którego linkować nie będę, w którym to autor żalił się straszliwie na rolę mężczyzny w dzisiejszej rodzinie. Artykuł był tak tendencyjny, że wydawałby …
Read More

Jak i kiedy się zaręczyć?
4 lata ago

Jak i kiedy się zaręczyć?

W ostatniej notce opisałem kwestię ślubu. Wiedzieliśmy oboje, że chcemy kiedyś wziąć ślub z wymarzonym partnerem / partnerką, choć nie wiedzieliśmy jeszcze o tym, że chcemy go wziąć właśnie ze …
Read More

Po co brać ślub?
4 lata ago

Po co brać ślub?

Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, czy kiedyś wezmę ślub. Myślę, że było to dla mnie całkiem naturalne. Moja rodzina nie jest może ultrakatolicka, ale mimo wszystko nie wyobrażałem sobie …
Read More

Czy facet chce mieć dzieci?
4 lata ago

Czy facet chce mieć dzieci?

Kilka słów wstępu. Obiecałem jakiś czas temu nową serię notek. W ogóle obiecałem rozhulać tego bloga. I taki mam zamiar 🙂 Najpierw chciałem, by układały się w jakąś całość, były …
Read More

Matko z Internetu, ogarnij się!
4 lata ago

Matko z Internetu, ogarnij się!

Przez długi czas mówiło się, że to na Wykopie siedzi gimbaza i najgorsza społeczność internetowa. Prawda jedna jest taka, że choć ich społeczność jest cięta, dociekliwa i czasami bezlitosna, to …
Read More

O pieluchach, kupie, restauracjach, kulturze, zblazowanych DINKS-ach i kulturze osobistej
4 lata ago

O pieluchach, kupie, restauracjach, kulturze, zblazowanych DINKS-ach i kulturze osobistej

Wyborcza postanowiła rozpętać burzę w temacie kupo-mamowym, gdyż jak wiadomo całość całkiem fajnie się klika, szczególnie jeśli spolaryzuje się dwie grupy. A już gdy do dyskusji zaprzęgnie się matki – …
Read More

Czy pozwalać dziecku grać w gry i oglądać telewizję?
4 lata ago

Czy pozwalać dziecku grać w gry i oglądać telewizję?

Czy gry komputerowe są szkodliwe? A oglądanie telewizji? Pewnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Na pewno wpływają na rozwój dziecka i na pewno jak zwykle wszystko zależy od …
Read More

Smuga cienia
4 lata ago

Smuga cienia

Byli tu zawsze od kiedy pamiętam. Prawie całe osiedle składa się z robotników FSO, właściwie byłych robotników. Większość z nich to ludzie o pół pokolenia starsi od moich rodziców.  Może …
Read More

Jak ćwiczę w dziecku kreatywność. I w sobie :)
4 lata ago

Jak ćwiczę w dziecku kreatywność. I w sobie :)

Nie znam się zupełnie na wychowaniu od strony teoretycznej. Nie mam wykształcenia w tym kierunku, a na książki o tym brakuje mi czasu. I prawdę mówiąc to nie jest jakaś …
Read More

Przecież klaps to nie katowanie!
4 lata ago

Przecież klaps to nie katowanie!

Po mojej ostatniej notce, a także innych tekstach na ten temat, zrobiło się w sieci trochę dyskusji. Nie chcę powtarzać tego co już napisałem poprzednio, chciałbym odnieść się tylko do …
Read More

Każdy klaps jest twoją porażką
4 lata ago

Każdy klaps jest twoją porażką

Nie jestem psychologiem. Pedagogiem. Psychiatrą. Socjologiem. Jestem zwykłym chłopakiem, który ma trójkę dzieci. Takim który wychował się w latach 80 i 90, dostał nie raz w tyłek, czasem nawet paskiem. …
Read More

Którą Wyspę Kanaryjską wybrać?
4 lata ago

Którą Wyspę Kanaryjską wybrać?

Co jakiś czas ktoś ze znajomych pyta mnie którą Wyspę Kanaryjską wybrać. W końcu rzeczywiście byliśmy na większości z nich i mamy o nich pewne pojęcie. Postanowiłem więc naskrobać na …
Read More

Daj szansę miłości
4 lata ago

Daj szansę miłości

No jestem w stanie emocjonalnego rozwalenia z wiadomych powodów. Siedzę sobie w domu, dzieciaki już śpią. Mary jeszcze w szpitalu z najmłodszą. I tak sobie siedzę i dumam o sprawach małych i wielkich. O tym, że dopiero co się poznaliśmy, że dopiero co ślub, a ja zostałem właśnie głową rodziny wielodzietnej. Ale nie o dzieciach tym razem chciałem pisać. Tylko o nas. O związku. O tym co najważniejsze, bo z tego wszystko się wzięło. Read More

„What is happiness to you, David?”
4 lata ago

„What is happiness to you, David?”

W jednym z moich ulubionych filmów pada pewien dość kultowy tekst: „And now you’ve simply got to ask yourself this: What is happiness to you, David?”. Ja zadaję sobie to …
Read More

Day 6 – Słoneczny finisz z urwaniem steru
4 lata ago

Day 6 – Słoneczny finisz z urwaniem steru

Ostatni dzień urlopu to zazwyczaj jedno wielkie korzystanie z tego, co za chwilę stracimy. Tym razem było nie inaczej. Do przepłynięcia mieliśmy na prawdę malutki dystans, więc zupełnie się nie spieszyliśmy. Mieliśmy ochotę dopłynąć do brzegu (nie wspominałem o tym wczoraj, ale cumowaliśmu na bojce, więc do brzegu musieliśmy dopływać pontonem) aby zjesć śniadanie w lokalnej kafejce, ale zrezygnowaliśmy. Po pierwsze w lodówce zostało całkiem sporo zapasów które trzeba było zjeść, po drugie lokalne przybytki nie serwują zbyt dużo na śniadanie – a jeśli tak, to wcale nas to nie powalało. Dojedliśmy więc i wyruszyliśmy w stronę Sibenika. Płynęliśmy powoli, łódka była ustawiona na autopilota. To naprawdę leniwe żeglowanie – teraz na tego typu łódkach można pływać autopilotem nawet na żaglach – bierze on poprawkę na wiatr i ostrzega przy jego zmianie. Niedługo będzie się po prostu mówiło „Siri, zwrot przez sztag!“ i wszystko będzie działo się samo. Wiem, wiem, co to za przyjemność? Read More

Day 5 – Cmentarz z widokiem na morze
4 lata ago

Day 5 – Cmentarz z widokiem na morze

Pogoda wymknęła się wszelkim prognozom. Nawet gdyby teraz zaczęło lać, to większość rejsu była mega pogodna. A lac zupełnie nie chce – wręcz przeciwnie, jest coraz cieplej. Postanowiliśmy więc zrzucić kotwicę w jakimś malowniczym miejscu i trochę się pokąpać. Mamy dość mało mil do powrotu i jeszcze dwa dni, więc możemy sobie spokojnie żeglować. Co prawda wiatr znowu się odwrócił i znowu wieje nam w twarz, ale to tylko urozmaica rejs – kursy „na wiatr“ są ciekawsze – wydaje się, że płynie się szybko, trzeba też halsować (czyli płynąć zygzakiem) i robić co jakiś czas zwroty. Read More

Day 4 – Wielkie Żarcie
4 lata ago

Day 4 – Wielkie Żarcie

Hvar był najbardziej wysuniętym na południe punktem naszej trasy. Rejs tygodniowy ma to do siebie, że po maksymalnie 3 dniach musisz wracać. Wachta kambuzowa zerwała się dość wcześnie – chcieliśmy załapać się na rybny mini targ i oczywiście kupić świeże pieczywo dla załogi. Poranne pobudki nie są aż takim problemem – masz tę świadomość, że nawet gdy będziesz zmęczony, to możesz przespać się kiedy chcesz. W ciągu dnia. Rano. W południe. Po południu. Wieczorem. Właściwie sam o tym decydujesz. Jakbyś był kilkulatkiem. Read More

Day 3 – Port of Hvar
4 lata ago

Day 3 – Port of Hvar

Dzisiejszy dzień zaczął się dokładnie tam, gdzie skończył się wczorajszy. Otóż po wspaniałej, opisanej przeze mnie wachcie, obudziłem Marcina, upewniłem się jeszcze raz, że wszystko jest w porządku, a następnie wsunąłem się pod cieplutką kołdrę w naszej kajucie. Nie na długo. Kilka minut po przyjęciu przeze mnie wygodnej pozycji usłyszałem pierwsze krople deszczu, by po chwili musieć domykac okienka – chmura dosłownie się urwała. Co więcej, towarzyszył temu wiatr który co chwilę zmieniał kierunek. Alarm kotwiczny zaczął się włączać, a ja chcąc nie chcąc, założyłem spodnie i kurtkę, i wyszedłem na pokład. Read More

Day 2 – Wielkie Odsypianie
4 lata ago

Day 2 – Wielkie Odsypianie

Dochodzi pierwsza w nocy. Siedzę właśnie na pokładzie i pilnuję, czy przypadkiem kotwica się nie zerwała oraz czy wiatr nie znosi nas na jedną z okolicznych wysp. Powinienem być śpiący i zmęczony – nocne warty i wachty nigdy nie były tym co specjalnie lubię – jestem śpiochem i się z tym nie kryję. Tym razem jednak zupełnie nie chce mi się spać i to z kilku powodów. Mary leży pod pokładem i próbuje zasnąć. Trochę jej już ciężko, młoda kopie w brzuch wywołując zgagę, więc choć wachtę powinniśmy pełnić razem, dałem jej trochę pospać. Read More

Day 1 – Przechyły i przechyły
4 lata ago

Day 1 – Przechyły i przechyły

Damn. Nie żeglowałem już dość długo. Zbyt długo. Zdecydowanie zbyt długo. Co prawda byłem na szwedzkich szkierach na jesieni zeszłego roku, ale to dosłownie dwa dni mega lajtowej żeglugi po maks dwie godziny, więc zbytnio się to nie liczy. Brakowało mi bardzo łopotu żagli i wszystkiego co z tym związane. Nigdy nie byłem bardzo hardkorowym żeglarzem, choć kultura żeglarska była mi zawsze bliska. Najpierw pierwsze żeglowanie na wakacjach z rodzicmi na Dadaju, na Warmii, potem patent żeglarski w Charzykowach w 1994, potem trzytygodniowy rejs morski we Włoszech w 1999, a potem trzy harcerskie obozy żeglarskie, które prowadziłem jakoś w połowie lat 00’s. Read More

Day 0 – Goonplugged
4 lata ago

Day 0 – Goonplugged

Męczył mnie kiedyś pewien koszmar. Powracał dość często i choć nie był wyjątkowo straszliwy, to mimo wszystko budziłem się z niego dość przerażony. Okazywało się, że musiałem pojechać dość szybko na obóz, do lasu, zabierałem do plecaka co popadnie, a na miejscu okazywało się, że nie wziąłem połowy rzeczy. To było straszne – spędzałem co roku cztery tygodnie w środku lasu, a jeśli nie wziąłem czegoś tak potrzebnego jak składany nóż, albo odpowiednia linka do wyplecenia pryczy, to właściwie nie było szansy tego dokupić na miejscu. Read More

A więc wróciłem.
5 lat ago

A więc wróciłem.

A więc wróciłem. Wszystko jest tak jak dawniej.

Prawie.

Marian nadal pilnuje okolicy. Ma już ponad 90 lat, ale zupełnie tego po nim nie widać. Nadal wychodzi przed dom ze …
Read More

Full house
5 lat ago

Full house

Ostrzegali mnie przed zamieszkaniem z dziewczyną. „Wszystko się zmieni!”. Zamieszkałem. Czy się zmieniło? Pewnie, trochę się zmieniło. Nie żałuję.

Ostrzegali mnie przed wzięciem ślubu. Wzięliśmy. Trochę się zmieniło. Nie żałuję.

Ostrzegali nas przed kupieniem psa. „To wielka odpowiedzialność!”. Spora. Denis jest wspaniały. Nie żałuję ani chwili. Read More

Widok z wejścia do domu
5 lat ago

Widok z wejścia do domu

Nie było mnie chwilę. Może nieco dłużej. Jakieś pięć lat. Może pięć i pół? Przez prawie całe życie mieszkałem w jednym miejscu – na warszawskim Zaciszu. Rodzice kupili i wyremontowali stary dom w Otwocku i się tam przeprowadzili, siostra wyemigrowała na saksy, a ja pozostałem wierny Warszawie. A potem rach ciach – ślub, wyjazd do Genewy i powrót, już do nowego lokum. Pies, jedno dziecko, drugie dziecko. Sam nie wiem kiedy to wszystko się wydarzyło. Read More

Czasem jestem wujkiem Zbyszkiem
5 lat ago

Czasem jestem wujkiem Zbyszkiem

Pamiętam go. Pamiętam go bardzo dobrze. Bo i trudno go zapomnieć. Nie widywałem się z nim czesto, bo mieszkał w innym mieście, ale kiedy wiedzieliśmy, że ma przyjechać – przebieraliśmy …
Read More

Jestę chomikę
5 lat ago

Jestę chomikę

Nie przeprowadzałem się w swym życiu zbyt często. Tak naprawdę to tylko dwa razy. Po raz pierwszy gdy jechaliśmy na dwa lata do Genewy, po raz drugi właśnie stamtąd do naszego obecnego domu. Przede mną mój trzeci raz. I jedna rzecz cieszy mnie z tej przeprowadzki najbardziej. No może opróćz większej powierzchni domu. I ogrodu. I geek roomu. I… ee no dobra, cieszy mnie bardzo, bardzo. Możliwość pozbycia się mnóstwa gratów. Read More

Make children, not war
5 lat ago

Make children, not war

Grudzień, 4 lata temu. W sumie dość podobny, padało może trochę mniej. Siedzieliśmy sobie w domu popijając herbatę i wiedzieliśmy, że wszystko się zmieni. Już zaraz. Już niedługo. Franek kopał …
Read More

La Palma – podsumowanie
5 lat ago

La Palma – podsumowanie

Kiedy dwa tygodnie lecieliśmy w kierunku La Palmy, nie wiedzieliśmy jeszcze do końca co nas czeka. Miało być bardziej dziko i mniej turystycznie niż na pozostałych Wyspach Kanaryjskich. I rzeczywiście …
Read More

Day 14 – W środku wulkanu, niebo z westernu
5 lat ago

Day 14 – W środku wulkanu, niebo z westernu

Dziś nasz przedostatni dzień, postanowiliśmy więc wykorzystać go aktywnie i przejść się szlakiem, który biegnie w środku wulkanu. Ale jeśli właśnie wyobrażasz sobie ciemność, płynącą lawę i inne piekielne klimaty, to nie możesz być dalej od rzeczywistości. Chyba, że masz na myśli ciągle czynny wulkan, jak Stromboli we Włoszech. Ja mówię o czymś zupełnie innym 🙂 Read More

Day 13 – Wspinaczka wąwozem i wielkie fale
5 lat ago

Day 13 – Wspinaczka wąwozem i wielkie fale

Rano wciąż czuliśmy mięśnie po przedwczorajszej wyprawie w góry, ale stwierdziliśmy, że wystarczy już wygrzewania mięśni na słońcu i zdecydowaliśmy się rozgrzać je na szlaku. Wybór padł na wąwóz Los …
Read More

Day 11 – Szlakiem pomiędzy wulkanami
5 lat ago

Day 11 – Szlakiem pomiędzy wulkanami

Poprzednie dwa dni nicnierobienia służyły nam przede wszystkim do zbierania sił – otóż od samego początku planowaliśmy przejść pieszo połowę wyspy, w dodatku granią. To wytyczony szlak nazywający się „Ruta de los Volcanes”. I to właśnie nam się udało, choć nie było wcale tak proste jak mogłoby się wydawać. Jak już pisałem La Palma ma ok 40 km długości, my zdecydowaliśmy się przejść ją od środka na południe. Read More

Day 8,9 – Nic.
5 lat ago

Day 8,9 – Nic.

Oddaliśmy samochód. Koniec jeżdżenia po wyspie, koniec mojej przymusowej abstynencji od rana do wieczora. Po raz kolejny postanowiliśmy po prostu powegetować. Nie ma więc zbyt wiele materiału do opisania oprócz …
Read More

Day 7 – Spacer po czarnej mące
5 lat ago

Day 7 – Spacer po czarnej mące

Dziś ostatni dzień z samochodem. Postanawiamy więc zrobić górski rekonesans (chcemy później trochę pochodzić po górach) i odwiedzić plażę o której mówiła nam Karolina, a także podjechać do naturalnych basenów …
Read More

Day 6 – Najczystsze niebo świata
5 lat ago

Day 6 – Najczystsze niebo świata

Nie wiem, czy wiecie, ale niebo nad La Palmą jest jednym z najczystszych na świecie. Po pierwsze nie ma tu zupełnie zanieczyszczeń powietrza, po drugie dzięki specjalnie przyjętym uchwałom, nie …
Read More

Day 5 – Dwa targi, dwa wulkany i czarna plaża
5 lat ago

Day 5 – Dwa targi, dwa wulkany i czarna plaża

W niedzielę po drugiej stronie wyspy, w Los Llanos, odbywają się dwa targi, więc postanowiliśmy się na nie wybrać. Pogoda zrobiła się już zupełnie wakacyjna, a front zszedł z gór …
Read More

Day 4 – W poszukiwaniu ludzi
5 lat ago

Day 4 – W poszukiwaniu ludzi

Senne miasteczka są dla nas ciągle tajemnicą. Okazało się, że nie tylko dla nas, ale o tym napiszę później. Kiedy zwlekamy się z łóżek, zjadamy śniadanie i docieramy do jakiegoś …
Read More

Day 3 – Ucieczka przed deszczem
5 lat ago

Day 3 – Ucieczka przed deszczem

Pada. Serio. Może to wasze życzenia aby nas ukarać za wrzucanie zdjęć z plaży, a może po prostu fakt, że La Palma jest dość górzysta, a gdzie są góry tam musi być deszcz. Chmury, których nad oceanem nie brakuje, wspinają się i opadają trafiając na przeszkody i tworzą mgły, skraplają się i przysłaniają słońce. Raz mniej, raz bardziej. Tym razem jest chyba to „bardziej”. Read More

Day 2 – Wielka Improwizacja
5 lat ago

Day 2 – Wielka Improwizacja

Mieliście kiedyś Syndrom Dnia Drugiego? To taki moment po przyjeździe kiedy wszystko cię denerwuje. Masz jeszcze na sobie brud przywieziony z domu (no dobra, resztki jeśli umyłeś się pod koniec …
Read More

Day 1 – Wolność. Konstrukt.
5 lat ago

Day 1 – Wolność. Konstrukt.

Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. Jak bardzo byś się nie starał dojrzeć do tego wcześniej, po prostu ci się to nie uda.. Nie będziesz na odpowiednim poziomie doświadczeń życiowych, nie …
Read More

Day 0 – Kanary po raz czwarty
5 lat ago

Day 0 – Kanary po raz czwarty

Pobudka jak zwykle odbyła się zbyt wcześnie. Tym razem spaliśmy tylko trzy i pół godziny – plan przygotowania wszystkiego wcześniej jak zwykle nie wypalił – za dużo jest dogrywania, odpisywania, ustawiania, umawiania… Samolot odlatywał o 7.40, na lotnisku trzeba więc być około 6, aby jeszcze odebrać dokumenty podróży. Teoretycznie można przyjechać nieco później, ale korki przy kontroli bagażu są zawsze na Okęciu legendarne. Dodatkowo ja w trybie „zombie” zapomniałem z domu aparatu, ten więc musiał być dowieziony taksówką. Udało się. Urlop bez lustrzanki byłby niepowetowaną stratą, w sumie używam jej już prawie tylko podczas wyjazdów. Read More

Szkiery – szwedzkie wyspy

Szczegółów naprawy zęba opisywał nie będę, bo ani to ciekawe ani warte opowieści. Ważne, że zaraz po wszelkich czynnościach naprawczych ruszyliśmy w kierunku portu. A potem na szkiery! Czyli malutkie …
Read More

Podróż, dzieci, Ryanair
5 lat ago

Podróż, dzieci, Ryanair

Zęba se słamałem se. Na popcornie. Przeciwnicy chrupania w kinie triumfują, a ja po prostu straciłem kawał cennego szkliwa. Oczywiście chodziłem z tym długo, bo wycieczki do dentysty nie sa moimi ulubionymi a ząb kruszał i kruszał. W końcu gdy zdecydowałem się go zrobić okazało się, że nadaje się on do eutanazji, a korona to kilka tysięcy złotych. Postanowiłem więc skorzytać z mieszkającej ZAGRANICO siostry – dentystki i przelecieć się tam za grosze. Najsensowniejszy okazał się Ryanair. Read More

Day 13 – Kaiser idiot!
6 lat ago

Day 13 – Kaiser idiot!

Kiedy myślę o Wiedniu, czy całej Austrii to przed moimi oczami ukazuje się oczywiście Dunaj i Mozart, ale także klimaty knajpiano-piwno-szwejkowo-cesarskie. Wiem, wiem, to bardziej Czechy i Galicja, ale jednak spodziewałem się tu trochę bardziej klimatów sznyclowych niż Mozartowych. Niestety. Read More

Day 12 – Z ziemi włoskiej po sznycla
6 lat ago

Day 12 – Z ziemi włoskiej po sznycla

Opuszczanie nadmorskiego ośrodka tego typu po jednym dniu pobytu to trochę pain in the ass. Wszystko musi być wysprzatane na glanc – rozumiem gdy robi się to po dwóch tygodniach, jednak po jednym dniu to nieco męczące. Choćby mycie grilla po dwóch grillowaniach. A checkout do 10.00… Read More

Day 11 – Prawie jak Bałtyk

Bibione wita nas pogodą iście bałtycką. O ile wczoraj było jeszcze w miare ciepło, o tyle dziś od rana budzi nas chłód. Cały dzień spędzamy raczej w kurtkach, niż w t-shirtach, ale mimo to odpoczywamy od dzikich tłumów i zwiedzania. Trochę szkoda – liczyłem na gorący piasek i ciepłe wody Adriatyku. Ale z drugiej strony to dopiero koniec kwietnia… Read More

Day 10 – Venice, ah Venice!

Budzi nas deszcz. Hardkor. Szkoda, bo nakręciliśmy się bardzo na Wenecję, ale zwiedzanie jej w taką ulewę nie ma sensu. Rozważamy opcję pojechania już dziś do Bibione i powrotu do Wenecji później (w Bibione spędzamy dwie noce), ale w miarę pakowania deszcz słabnie, aby w końcu zupełnie ustać. Świetnie! Read More

Day 9 – San Gimignano i Monteriggioni + PRZYGODA

Choć dzisiejszy nocleg odbywał się na północny wschód od Florencji, to nasza trasa jeszcze na chwilę poprowadziła na południe. Prato było jedynie miejscem noclegowym (choć jak się okazało także miejscem spróbowania słynnego steku), miejsce które koniecznie chcieliśmy zwiedzić to San Gimignano. To kolejne wazne miejsce dla fanów AC2 – to tu odbywały się słynne misje polegające na łażeniu po kablach między wysokimi wieżami. Read More

Day 8 – Wyścig z deszczem
6 lat ago

Day 8 – Wyścig z deszczem

Dzisiejszy dzień wyglądał – jak na AC2 przystało – jak misja na czas. O tym, że w sobotę będzie padał deszcz wiedzieliśmy już tydzień temu – żeby te prognozy były tak trafne kiedy przychodziła wiosna… Tak czy inaczej, wstaliśmy wcześnie i ruszyliśmy na podbój Florencji.  Read More

Day 7 – Ezio Auditore da Firenze
6 lat ago

Day 7 – Ezio Auditore da Firenze

Leżę właśnie na łóżku w klasztorze. Spędzam tu dzisiejszą noc. Przed chwilą natomiast lista mocih ulubionych miejsc na świecie nieco się przetasowała. Ale po kolei, wszystko po kolei.

Kandersteg opuszcza się zawsze w smutku, z conajmniej dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że po prostu żał opuzczać to wspaniałe miejsce. Drugi jest nieco bardziej prozaiczny – pokój trzeba wysprzątać na glanc, samemu. Chyba, że ma się żonę, która zrobi to lepiej – he he he. No dobra, ja w tym czasie zająłem się innymi Bardzo Ważnymi Rzeczami. Ktoś musiał ustalić detale checkoutu, a także popilnować dzieci! Tak, czy inaczej – nieco później niż planowaliśmy, bo około 11.00, wyruszyliśmy w stronę Thun, by potem odbić w kierunku Włoch. Read More

Day 6 – Kandersteg
6 lat ago

Day 6 – Kandersteg

Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Kanderstegu – a było to w czerwcu 2006 roku – była już noc. Zakwaterowałem się i położyłem spać, zupełnie nieświadomy widoków za oknem. Rano wstałem, przeciągnałem się… i oniemiałem. Otóż w Kanderstegu i okolicach każde, ale naprawdę każde ujęcie wygląda jak reklama Milki. Byłem tu zawsze wiosną lub latem – doliny są wtedy zielone i oświetlone słońcem, a szczyty które widac dookoła pokryte śniegiem. A kiedy mówię szczyty – mam na myśli SZCZYTY. Nie kilka gór w jednym miejscu, tylko rzeczywiście mnóstwo bliższych i dalszych szczytów i pasm górskich, które wydają się być na wyciągnięcie ręki. Te które są rzeczywiście blisko nie są poryte śniegiem, ale wznoszą się na setki metrów do góry, prawie pionowo, zupełnie blokując widok. Kosmos. Read More

Day 5 – W Alpy!
6 lat ago

Day 5 – W Alpy!

Dobiegł końca nasz trzeci dzień w Genewie, więc nieubłaganie nadeszłą chwila prawdy. Koniec ciepłego mieszkanka u Kasi i Karola – czas ruszyć w trasę. Mieszkało się rzeczywiście super, fajnie mieć znajomych u których można bez problemu zatrzymać się nawet na trzy noce – wielkie dzięki! Dziś podróż wzdłuż Jeziora Genewskiego a następnie w samiutkie Alpy. Read More

Day 4 – Kawa, jezioro, słońce i mule
6 lat ago

Day 4 – Kawa, jezioro, słońce i mule

Dzisiaj wreszcie zbudziły nas promienie słońca. Po chłodnym przywitaniu Genewa zdecydowała się wreszcie pokazać swoje wiosenno letnie oblicze, a jest ono naprawdę piękne. Gdy przyjechaliśmy tu wczesną jesienią 2008 roku, to aż do listopada cieszyliśmy się złotą jesienią. Zima była dość łagodna, a już na początku marca można było cieszyć się ciepełkiem.  Read More

Day 3 – Back to Geneve
6 lat ago

Day 3 – Back to Geneve

Obudziliśmy się tradycyjnie wcześniej niż powinniśmy. Słowo „powinniśmy” jest nieco względne, ale szkodniki jak zwykle zdecydowały, że pobudka odbywa się wtedy, kiedy wstaje słońce. „Tataaa, już dzieeeń!” Boję się o to co będzie działo się w lato. Read More

Day 2 – Deutschland, Deutschland
6 lat ago

Day 2 – Deutschland, Deutschland

Dzisiejszy dzień  był najtrudniejszy jeśli chodzi o podróż, bo do przebycia mieliśmy dystans Berlin – Genewa, czyli bite 10 godzin trasy. Najbardziej baliśmy się o dzieciaki, nigdy jeszcze nie serwowaliśmy im tak hardkorowej trasy. Przygotowaliśmy się co prawda – zabawki, video playery i inne takie, ale… Read More

Day 1 – Na Berlin!
6 lat ago

Day 1 – Na Berlin!

Udało się. Przynajmniej tak nam się wydaje. Wszystko spakowane, kupione i przygotowane. Boimy się trochę, bo podróż z małymi diabłami będzie wyzwaniem, to pewne. Każda podróż z dziećmi jest trudna. Ale co tam… you only live once! Z Frankiem jest nieco łatwiej – ma już 3,5 roku, można z nim spokojnie porozmawiać na prawie każdy temat, łącznie z tym na jakim kontynencie jesteśmy, czy w Ameryce jest teraz dzień, oraz po co jest księżyc. Lila jako szkrab nieco ponadroczny na razie opanowała sztukę chodzenia (a raczej biegania) i komunikuje się głównie za pomocą „eeee!”. Read More

Day 0 – O, Radości iskro bogów!
6 lat ago

Day 0 – O, Radości iskro bogów!

Nadszedł ten czas w roku, kiedy nasz najstarszy blog odżywa. Dzieje się to zazwyczaj z dwóch powodów – wtedy kiedy natchnie mnie na „rodzinną” notkę, lub kiedy decydujemy się ruszyć z miejsca i zobaczyć kawałek świata. Tym razem to jak najbardziej opcja numer 2.

Wyjazd do Genewy planowaliśmy już od dłuższego czasu, ale ciągle coś wypadało. Najpierw czekaliśmy na nowy samochód – podróż do Genewy smokiem zwanym Mazda CX-7 nie należała nigdy do zbyt ekonomicznych. Później nastąpiła Wieczna Zima. Trwała ona tak długo, że nawet w marcu, czy na poczatku kwietnia musielibyśmy przebijać się przez zaspy śniegu.

Read More

Żurek „goorek”
6 lat ago

Żurek „goorek”

Nie doceniałem polskiej kuchni do czasu wyjazdu ZAGRANICO. Wtedy to na fali tęsknoty do macierzy przygotowywałem jak dziki różne bigosy, pierogi i żurki. Tym bardziej, że bardzo smakowały localsom – le soup „jour” zyskał aprobatę delikatnych francuskich podniebień. Nawet wtedy, go dowiedzieli się, że jest zrobiony z zepsutej mąki.

Nie będę ściemniał – nie robiłem nigdy zakwasu. Wiem, wiem, to nie jest specjalnie skomplikowane, ale chyba nigdy mi się nie chciało. Mój żurek więc polega po prostu na dodawaniu kolejnych rzeczy do zupy i czekaniu aż się zrobi. Najlepiej na drugi dzień. Albo na trzeci. Nie robię też żadnych rozróżnień w stylu „barszcz biały”, „żurek” i inne takie. Puryzmu w kuchni nienawidzę. Więc nie marudzić, to przepis na żurek model „g00rek”. Read More

Jajka z pieczarkami
6 lat ago

Jajka z pieczarkami

Jajka z pieczarkami to chyba moja ulubiona forma podania jajek ever. Choć normalnie nie zjadam więcej niż dwa jajka sadzone, czy w innej postaci, to jajek z pieczarkami jestem w stanie pochłonąć każdą ilość. I to od lat – moja Mama serwuje nam je z okazji wszelkich świąt od wielu wielu lat. Danie jest może nieco pracochłonne, ale w jego przygotowaniu nie ma w sumie nic trudnego. Podaję składniki na 20 połówek jajek.  Read More

Ojcem być
6 lat ago

Ojcem być

Zawsze mówiłem sobie: będe zajebistym ojcem. Muszę być. Nie zrozumcie mnie źle – to nie jest tak, że miałem złe dzieciństwo, wręcz przeciwnie. Pewnie lepsze niż spora część z Was. Miałem i mam nadal najwspanialszych rodziców na świecie – wiecznie młodzieżowych, zapewniających mi wszystko w dzieciństwie, choć rozsądnie wszystko dawkujących. Kiedy myślę o Nich widze ich rozterki, ich problemy – co dać, czego nie dać, balansowanie między „nie chcę być zły” a „nie chcę rozpieszczać”. Byli (i są) cierpliwi az do bólu, choć wytrzymać ze mną pewnie było naprawdę trudno. Naprawdę było mi dobrze.

Ale mimo wszystko mówiłem sobie zawsze: przeciez to proste, przecież wystarczy nie zmienić się, myśleć jak dziecko, nie zestarzeć się, być kumplem swojego syna. Przeciez tak będzie! Wiem to. I rzeczywiście tak się w pewnym sensie stało – nigdy do końca nie dorosłem, choć to temat na zupełnie inną, obszerną notkę. Read More

Days 11-14 Leniwy finisz
6 lat ago

Days 11-14 Leniwy finisz

Ostatnie dni potraktujemy wyjątkowo hurtowo i minimalistycznie, bo niestety zbyt wiele już w nich się nie wydarzyło. To i tak cud, że większość pobytu była na tyle ciekawa, że udało się dywersyfikować nasze dni, niestety końcówka była wybitnie plażowo-basenowa. Choć na pewno nie nudna! Read More

Day 10 – Nisyros
6 lat ago

Day 10 – Nisyros

Choć powiedzieliśmy sobie, że nie wykupujemy tym razem zbyt wielu wycieczek (trudno podróżuje się z dwójką maluchów) to ta skusiła nas od razu. Otóż wyspa Kos nie ma zbyt wielu atrakcji jeśli chodzi o krajobraz naturalny, nie jest też szczególnie urokliwa architektonicznie. Ot, przybytek turystyczny. Nisiros jest w tym względzie jej przeciwieństwem.
To także wyspa wulkaniczna, posiadająca jednak krster wulkanu do którego można wjechać oraz piękne, typowo greckie miasteczka, takie z jakimi właśnie Grecja się kojarzy. Read More

Day 9 – Chill
6 lat ago

Day 9 – Chill

Jako że najbliższe spore wydarzenie (wycieczka na drugą wyspę) jest dopiero jutro, postanowiliśmy uciec z hotelu na Agios Fokas, czyli plażę na którą trafiliśmy na rowerach. Dojeżdża tam autobus z centrum Kos, więc tym razem mogliśmy dostać się tam o wiele szybciej. Dojechaliśmy do centrum i zaczęliśmy szukać przystanku linii numer 5. Kupiliśmy bilety i pomknęliśmy wzdłuż morza obserwując ścieżkę rowerową którą mknęliśmy w piątek. Read More

Day 8 – Beachin’

Po dość wyczerpującym (szczególnie dla portfela) dniu rowerowym postanowiliśmy odwiedzić naszą plażę przyhotelową. Jest ona jak już pisałem piaszczysto-kamienista. Ma to tę zaletę, że ilość zabaw w które można bawić się z dzieciakami wzrasta niesamowicie, minusem niestety jest piasek który włazi oczywiście wszędzie. I nie, nie jest to nasz polski, żółty piaseczek, tylko bury piachol. Życie 🙁 Read More

Day 7 – Mike on a bike
6 lat ago

Day 7 – Mike on a bike

Nadszedł czas by choć jeden dzień miał ujemny bilans kalorii. Albo żeby choć trochę ich spalić. Słowem – ROWERY. Nie było to takie proste, bo Lila jest trochę za mała na zwykły fotelik rowerowy – latałaby na boki. A o przyczepkę rowerową dość trudno. Całe szczęście wczoraj podczas naszej eskapady do Kos wyczailiśmy wypożyczalnię ze specjalnym rowerem, z koszem na dzieci. Tak więc rano pomknęliśmy autobusem do miasta i wypożyczyliśmy rower.

Tu słowo o rowerach na wyspie. Otóż korzystają z nich oczywiście głównie Holendrzy. Nawet wypożyczalnia jest prowadzona przez Holenderkę, która poślubiła Greka i zamieszkała na wyspie. Dla nich poruszanie się rowerami jest tak naturalne, że tu jedną z pierwszych rzeczy które robią jest wypożyczenie roweru. Wyspa ma 40 km długości, czemu nie zjeździć jej na rowerze? Read More

Day 6 – Kos, Kos
6 lat ago

Day 6 – Kos, Kos

Czas na lekką odmianę – dwa dni pod rząd na basenie to trochę za dużo. Postanowiliśmy więc udać się do stolicy. To o tyle proste, że ta odległa jest o jakieś 1,5 kilometra. Przygotowaliśmy więc oba wózki i zaraz po śniadaniu ruszyliśmy wzdłuż szosy. Po lewej stronie mijamy spalone słońcem trawy i widok na góry, które nie są już tak nieznajome jak na początku – tamtędy wracaliśmy przedwczoraj z Kefalos. Co jakiś czas natomiast mijaliśmy kolejne nieudane inwestycje o których już pisałem. A przecież możnaby spokojnie postawić tu knajpkę z darmowym WiFi, skoro w hotelu są one płatne. Na 100% Udawałaby się tu część gości znudzona przemysłowym żarciem i wyborem – drinki z butelek za friko, albo Jack z Colą za 10 Euro. Ale nie, lepiej postawić kolejny plac zabaw dla dzieci. Z napisami po grecku, tak żeby turyści nie zrozumieli. Read More

Day 5 – Another day in paradise

Nuda. Nic się nie dzieje. Jak w polskim filmie. Aż mi się chce wyjść z kina.

Młoda pobiła dziś kolejny rekord i budziła się w nocy chyba z 10 razy. Dlatego też z wdziękiem zombich spędziliśmy cały dzień na basenie, a raczej na dwóch basenach. Najpierw na mniejszym, potem na dużym, głównym. Nie jest źle, myślałem, że po tylu dniach będe już rzygał niebieskim kolorem, a na sam zapach chloru będę chciał uciekać gdzie pieprz rośnie. A jest wręcz przeciwnie – zaczynam odczuwać w tym dziką rozkosz. Jet co prawda „far fuckin’ away” od leżenia plackiem i nicnierobienia – zajmowanie się dwójką dzieci oznacza tyle, że o godzinie 21 (czyli 20 naszego czasu) masz chęć paść na pysk i padasz na pysk. I zasypiasz. I rano wcale nie jesteś specjalnie wypoczęty. Read More

Day 4 – On the road again
6 lat ago

Day 4 – On the road again

Dzisiejszym Mistrzem Otwarcia Dnia została Liliana która rozpoczęła go z hukiem o 6.00. Czemu nie? Może to i dobrze, bo już o 8.45 musiałem być w recepcji, aby odebrać wypożyczony samochód. Wszystko poszło gładko, gdyby nie to, że zamiast zamówionego Peugeota 107 dostaliśmy Hyundaia i10. „Its bigger, mister, it’s bigger” – może i tak, ale to był chyba najgorszy samochód jakim jechałem, wliczając w to moją Wołgę rocznik 1975. Miałem wrażenie, że gaz w tym samochodzie ma kilka pozycji – chodził tak ciężko, że każde dodanie gazu kończyło się szarpnięciem wszystkich pasażerów. Jako bloger – odradzam 😛 Read More

Day 3 – She sells sea shells
6 lat ago

Day 3 – She sells sea shells

Dziś postanowiliśmy spędzić choć część dnia nad morzem. Choć lokalna plaża nie jest miejscówką zbyt popularną z kilku powodów. Po pierwsze trzeba tam dojść. To dla wielu turystów już spory problem – jeśli można iść dalej lub bliżej to przecież nie ma sensu iść dalej. Po drugie plaża nie jest wcale aż tak urokliwa. Jest piaszczysta, co samo w sobie stanowi już sporą zaletę, ale piasek nie jest tak ładny jak na Fuerteventurze, Sal, czy nawet nad naszym Bałtykiem. Jest po prostu bury. Po trzecie jest dość wietrznie. Dla mnie w sam raz – nie czuć upału, choć można w ten sposób łatwo się oszukać i spalić. Słońce nie oszczędza także wtedy gdy wieje wiatr. Po czwarte wreszcie – nie ma obok baru All Inclusive. A za sam leżak trzeba zapłacić 5 Euraczy. Tłumów więc na plazy specjalnie nie było. Read More

Day 2 – Obżarstwo i lenistwo
6 lat ago

Day 2 – Obżarstwo i lenistwo

Powiedzmy to sobie jasno. All Inclusive to ZŁO. Nie tylko z powodów o których wspominałem w tej notce, to po prostu zło dla osób które z niego korzystają. Wyobraźcie sobie dwa tygodnie w miejscu, gdzie zza każdego rogu wyglądają uśmiechnięci panowie i panie gotowi napełnić szklankę alkoholem. Ile się chce. Obok szklane gabloty pełne jedzenia. Świeżych frytek, mięsa, sałat, sosów, ciast, lodów i innych łakoci. To jest hardkor. Jeśli pojawiają się jakiekolwiek postanowienia umiarkowania to znikają przy każdej możliwej sposobności. No bo jak wytrzymać?

Umiarkowanie kończy się zazwyczaj w połowie makładania posiłku. Najpierw feta, cebula, ogórek, tzaziki. Ryba. Zdrowa jest przecież. To może trochę frytek. Może jeszcze? Trochę mięsa. Sama ryba to przecież za mało. Pusto ten talerz wygląda. Może jeszcze frytek? Hardkor. Read More

Day 1 – Syndrom Dnia Pierwszego

Dzień – jak to przez ostatnie pół roku bywa – zaczął się dość wcześnie. Właściwie jeszcze w nocy. Lila budzi się jeszcze 2 do 3 razy, Franek natomiast nie śpi dłużej niż do 7. Jeśli jeszcze do końca nie zdałem sobie sprawy że ten urlop będzie nieco inny niż poprzednie to właśnie rano uderzyło to we mnie ze zdwojoną siłą. No cóż, takie uroki wakacji z dziećmi 🙂 Od przyszłego roku wdrażamy w życie nasz plan wyjazdów po Polsce z dziećmi i wyjazdów zagranicznych bez nich – czasem trzeba będzie sobie odsapnąć. Chyba że wpadniemy na pomysł dalszego powiększania rodziny ;P

Syndrom Dnia Pierwszego uderza we mnie zawsze. Im bardziej spięty jestem podczas roku, im bardziej potrzebuję urlopu, tym dłużej trwa urlopowe odblokowywanie się. Podczas pobytu w Szwajcarii nie mieliśmy go na naszych wyjazdach w ogóle, teraz po prostu wszystko mnie drażniło. Zresztą nie tylko mnie – na pamiętam z wykładów że właśnie ta „bańka turystyczna” czyli to co turysta przywozi ze sobą na wypoczynek pęka dopiero po jakimś czasie. Chyba się powtarzam i piszę o tym przy każdym wyjeździe, ale widać to po różnicy na lotnisku przed i po urlopie. Przed – ludzie spięci, znerwicowani, bladzi. Kłócą się o byle co. Po urlopie – wypoczęci, opaleni, zrelaksowani. My jesteśmy na razie w tej pierwszej części :] Read More

Day 0 – Here we go again

Warszawa pożegnała nas jesienna pluchą – w sumie to nawet dobrze, podczas wyjazdu na urlop kontrast jest pożądany, jest dobrym motywem tłumaczenia sobie poniesionych wydatków. Dotaraliśmy na lotnisko przed czasem, bez przygód – słowem nuda. Pozytywnym aspektem odprawy był fakt, iż Itaka wreszcie wpadła na racjonalizatorski pomysł, aby nie stać w kolejce dwa razy. Do tej pory najpierw stało się w kolejce do punktu Itaki na lotnisku, potem w drugiej do odprawy bagażowej. Teraz udało się połączyć to w całość.

Samolot odleciał o 20.55. To trochę późno – dzieciaki usnęły zaraz po starcie. Dało nam to trochę spokoju, jednak prawdziwe wyzwanie miało się dopiero zacząć – ogarnięcie się po przylocie po północy. Udało się to jednak całkiem sprawnie, chyba zaczynamy dochodzić do wprawy. Bagaże, spotkanie z rezydentką na lotnisku, truptamy do autokaru, jedziemy w stronę hotelu. Czujemy się jak stare wygi – w końcu w tym roku mija 5 lat od naszej pierwszej eskapady z Itaką. Read More

Kierunek Grecja!

Witaj zakurzony pamiętniczku. Przypominam sobie o tobie dość rzadko – mam coraz mniej czasu, a i blogów mi się namnożyło. W pracy jest co robić, koszulkowo.com się rozkręca, Z dwójką dzieci też czasu więcej jakoś nie ma. A i lato rozleniwia mnie jakoś zawsze. Tak czy inaczej przypominam sobie o tobie wtedy kiedy zawsze – przed urlopem!

Potrzebujemy go bardzo. Bardzo. BARDZO. To znaczy każdy go zawsze potrzebuje, ale tym razem jest to potrzeba silniejsza niż poprzednie. Urlopu zimowego znów jakoś nie było, po drodze wydarzyły się jakieś dwa tygodniowe. Lila przestała być cichutką dziewczyneczką i czasami potrafi dać porządnie w kość. Czas się oderwać. Read More

Piersi Hipsterki
6 lat ago

Piersi Hipsterki

Kupiłem Bułkę Tartą z Charlotte. Jeśli nie wiesz co to jest to wygooglaj, albo nie czytaj tego przepisu, bo i tak go nie zrozumiesz, duh. Musiałem to zrobić żeby podkreślić mój ironiczny stosunek do ironicznego stosunku do ironicznego stosunku do Charlotte, które jak wiadomo jest/nie jest mekką hipsterów wszelakich. Ale dość tych rozważań, to w końcu blog kulinarny. Tak czy inaczej musiałem coś z niej zrobić, a że zwykłe schaboszczaki nie wchodziły w rachubę postanowiłem zrobić coś nietypowego, czyli piersi hipsterki (jak wiadomo powszechnie, dziewczyny z dużymi piersiami hipsterkami być nie mogą, więc potrawa jest nieco ironiczna). Czego potrzebujemy? Read More

Tortilla z chorizo
6 lat ago

Tortilla z chorizo

Nie będę ściemniał – to zrobienia tej potrawy skłoniła mnie genialna moim zdaniem kampania Lidla. Opiszę ją gdzie indziej, a tu skupię się na samym przepisie. To co w nim lubię, to fakt iż wszystkie składniki mogę znaleźć w jednym sklepie 🙂

Dodatkowo to moja ukochana Hiszpania! Do dzieła więc!
Read More