„rodzaj szumu akustycznego (a ogólniej: wszelkiego rodzaju szumów – sygnałów o przypadkowo zmieniających się w czasie parametrach, w tym sygnałów elektromagnetycznych, a także – np. w ekonomii – wahań kursów walut albo akcji na giełdzie, w demografii – wahań liczby ludności itp.) o całkowicie płaskim widmie; nazwa wyprowadzona przez analogię do światła: światło białe to de facto szum elektromagnetyczny mieszaniny wszystkich możliwych barw o całkowicie płaskim widmie w zakresie widzialnym.”

Czemu o tym piszę? Za chwilę.Miałem napisać już dawno temu. Ale ciągle nie mogłem się zebrać. Dlaczego? Wiadomo. Po trzech tygodniach przyszła mi nawet do głowy notka o tytule „three weeks in paradise” nawiązująca do słynnej niegdyś gry na Spectrum, a także w miare błogo spędzonych pierwszych trzech tygodni. Owszem – trzeba wstawać w nocy, owszem jest to wykańczające, ale myśleliśmy, że wszystko jest odkryte, że wszystko sobie poustawialiśmy. Pierwsze tygodnie z rodzicami były bardzo łatwe i spokojne, potem trochę trudniej – ale co tam.

Aż w końcu nadszedł ON. Osławiony trzeci tydzień. I okazało się, że tak, jesteśmy tymi „szczęśliwcami” wylosowanymi w Wielkiej Loterii, którym przypadło dziecko z kolką.

Nie chcę narzekać i bluźnić. Cieszę się, że Franek jest zdrowy, przecież rodziców (i dzieci) spotykają o wiele większe tragedie. Tym bardziej, że kolka jest całkiem normalna, występuje u 18% dzieci, a po ok 3 miesiącach (gulp!) znika bez śladu. To trochę niesamowite że latamy na księżyc, przeprowadzamy operacje na otwartym serceu, przeszczepiamy twarz, ale… nie wiemy co to jest kolka. Niestety.

Owszem, przedtem też były małe problemy. Franol jest dość nerwowy, czasem krzyczy przy cycu, czasem je, czasem nie chce. Karmienie trwa godzinami, on podczas niego zasypia, żeby za chwilę się obudzić.

Ale kolka zmienia wszystko. Otóż płacz może trwać teraz godzinami. O tak dla przykładu – wczoraj w ciągu całego dnia spał około 30 minut. Pozostały czas to jak najbardziej jawa, głównie z płaczem. Próbowaliśmy już wszystkiego – ma dość mocne zaparcia – bierze Flatulex (taki tutejszy Espumisan), mamy rurki do odprowadzania bąków, masaże brzuszka, termoforek z ciepłą wodą. Dwie pierwsze noce – masakra. Dni nie lepsze, o tyle lepsze że to dni.

I wtedy nadeszło rozwiązanie. Mamy nadzieję – skuteczne. Ale najpierw cofnę się w czasie i zejdę na temat taty Franka 🙂

Otóż od zawsze uwielbiałem szum różnych urządzeń. Już gdy byłem mały, wchodziłem pod stół gdy mama używała miksera i wsłuchiwałem się w jego jednostajny dźwięk. To samo z pralką, szumiącym piecykiem gazowym w łazience. Nawet później uwielbiałem leżeć godzinami w wannie i słuchać w szum pieca (przestaań lać tyle wooodyy!), czy zasypiać gdy w łazience sąsiadującej z moim pokojem włączona była pralka. Gdy kilka lat temu leżałem w szpitalu zasypiałem przy szumie wentylatorów szpitalnych których dmuchawy znajdowały się pod moim oknem (klęli na to inni pacjenci z mojego pokoju). Po prostu lubiłem to, lubię to i.. tyle. Zastanawiałem się nawet nad tym, ale co ty głębszego do zastanawiania.

Na pojęcie szumu białego (white noise) jako nazwy marketingowej używanej przy płytach z dźwiękami do usypiania dzieci trafiłem kilka dni temu. I zacząłem się śmiać. Najlepsze dźwięki do usypiania dzieci, przede wszystkim przy kolce – suszarka, mikser, pralka, silnik, czy radio nastawione między stacjami. Jednostajny, usypiający szum. Dodatkowo suszarka nastawiona na brzuszek dziecka rozgrzewa go lekko i powoduje że gazy uchodzą łatwiej.

Ponieważ najłatwiej było włączyć suszarkę, po prostu włączyłem ją i… CISZA! Franek niemalże od razu przestał płakać. I potem znowu i znowu i znowu. Niesamowite. Płacz może trwać długo, może być niesamowicie głośny, nagle suszarka i SPOKOJ! Dziś przy włączonej suszarce zasnął w trakcie zmiany śpioszków 🙂

Żeby nie nadwyrężać zbytnio suszarki ściągnąłem z internetu jej dźwięk w mp3. Znalazłem przy okazji dziesiątki rodziców którzy dzięki tej metodzie mogli tak samo zasnąć. Super!

Nie wiadomo czy kolka jest spowodowana dolegliwościami brzusznymi, czy może to uraz psychiczny po porodzie. U Franka płacz zdaje się mieć podłoże psychiczne. Inaczej tak szybko chyba nie przestawałby płakać i nie zasypiałby. Co by nie było – TO DZIAŁA! 🙂 Polecam gorąco. Jak już uzbieram wszystkie dobrej jakości dźwięki to gdzieś umieszczę 🙂 A tymczasem – mogę bezkarnie delektować się szumem. Ja też go uwielbiam 🙂