Ostrzegali mnie przed zamieszkaniem z dziewczyną. „Wszystko się zmieni!”. Zamieszkałem. Czy się zmieniło? Pewnie, trochę się zmieniło. Nie żałuję.

Ostrzegali mnie przed wzięciem ślubu. Wzięliśmy. Trochę się zmieniło. Nie żałuję.

Ostrzegali nas przed kupieniem psa. „To wielka odpowiedzialność!”. Spora. Denis jest wspaniały. Nie żałuję ani chwili.

Ostrzegali nas przed dzieckiem. „Już nic nie będzie takie samo!”. To prawda. Gdy urodził się Franek zmieniło się bardzo dużo. Czy żałuję? Taka myśl nawet nie przeszła nam przez głowę. Jest niesamowicie.

Ostrzegali nas przed drugim dzieckiem. „To nie dwa razy cięższe, to trzy razy ciężej!”. To prawda, czasami jesteśmy bardzo zmęczeni. O żałowaniu nawet nie wspomnę, bo byłoby to głupie – Lila jest po prostu boska. Jest tak wspaniale, że myśl, iż moglibyśmy mieć tylko jedno dziecko wydaje się teraz absurdalna.

Ostrzegali nas przed trzecim dzieckiem. „To duża odpowiedzialność, to naprawdę ciężka sprawa”.

Nie posłuchaliśmy. Zupełnie.

Tak. We did it again 🙂

***

Marysia od początku mówiła, że dla niej pełna rodzina to trójka. Ja wychowałem się z siostrą, ich jest troje. Pamiętam, że gdy jeździliśmy przed narodzinami Lili samochodem, z Frankiem w foteliku z tyłu, ja ciągle powtarzałem, że dla mnie to jeszcze nie koniec, że po prostu czuję się jakby kogoś brakowało. Jakby nasza rodzina nie była pełna. Dla mnie 2+2 było po prostu standardem. Mary twierdziła, że dla niej to samo jest z dwójką. Kogoś jej brakowało. Nie dałem się długo przekonywać.

Tak, pewnie będzie ciężko. Jeszcze ciężej. Szczególnie na początku. Wiecie – niby z trzecim jest już łatwiej bo masz duże doświadczenie, ale patrzę sobie na Franka i Lilę, którzy już wszystko rozumieją, z którymi mogę się dogadać i myślę sobie – no tak, teraz znowu nieprzespane noce, pierwsze choroby, być może kolki. Szczególnie teraz gdy jestem na swoim i nie mogę sobie pozwolić na zwolnienie czy zbyt długi urlop.

Ale wiecie co? Wtedy czujemy się właśnie tak:

Dzieciaki. The best thing. Ever. EVER.

E.T.A.: Wrzesień 🙂