Dzisiaj odbyliśmy drugą część zwiedzania Fuerty – przede wszystkim wizyta w Oasis Parku. To takie wielkie zoo, gdzie czasami (np w wolierach dla ptaków) człowiek czuje się jak w dżungli! Zresztą, co tu będę dużo pisał, obejrzyjcie zdjęcia!

Następnie wybraliśmy się znów na zachodnie wybrzeże – tym razem do wioski o wdzięcznej nazwie Ajuy [czyt. ahuj]. Tam mogliśmy zobaczyć Plażę Umarłych z zupełnie czarnym, choć sypkim i gorącym piaskiem. Brr. Dziwne uczucie. I jeszcze większe fale które starałem sie uchwycić.

Na końcu wjazd na najwyższą górę, kilka widoczków (choć lodowaty wiatr wiał) i powrót do domu. A raczej hotelu. Jeszcze! 😉