No i po ślubie i weselu. Co więcej, właśnie mija pierwszy tydzień małżeństwa. I jak? Ano oczywiście świetnie. Nawet pomimo tego, że Mary ma mnóstwo pracy w związku z końcem okresu rozliczeniowego w pracy, a ja rozchorowałem się na dobre… Powinienem się był położyć przed ślubem, ale to przecież niemożliwe!
Mam czas do następnej soboty, kiedy to wyruszamy w podróż poślubną!

Dziękujemy bardzo wszystkim gościom, którzy zjawili się na ślubie – życzenia trwały ponad godzinę! Cieszymy się także z biletów* które nam wręczyliście – dzięki temu polecimy w wymarzoną podróż poślubną i wyremontujemy łazienkę!

Tradycyjne prezenty dla panny młodej są w naszym wypadku prezentami dla mnie – wszyscy którzy nas znają wiedza dobrze, że kuchnia to moja domena, więc zestaw do smażenia beztłuszczowego i garnek ciśnieniowy (wyglądający jak Enterprise) cieszą przede wszystkim mnie, ha! (I oczywiście Marysię, która będzie te potrawy jadła).

Jeśli z kimś nie zatańczyliśmy, nie porozmawialiśmy itd – wybaczcie nam. I tak ciężko było być we wszystkich miejscach na raz. Imprezka była chyba przednia – zresztą sami oceńcie. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie!

ZDJĘCIA ZNAJDUJĄ SIĘ W GALERII

*narodowego banku polskiego 😉