Image

2008 Turcja

Turcja – The End
9 lat ago

Turcja – The End

Ostatni dzień w Turcji to jeszcze trochę opalania i odkładane na ostatni dzień zakupy. Kupiliśmy fotele (beanbagi), trzy witrażowe lampki i jeszce kilka małych miseczek z Cini.

Z jednej strony trochę żal wyjeżdżać i myśleć ze strachem o pogodzie w Polsce, z drugiej po dwóch tygodniach człowiek na prawdę tęskni za swojskim jedzeniem.

Read More

Day 13 – Sail, ho!
9 lat ago

Day 13 – Sail, ho!

Dzisiaj ostatnia atrakcja – rejs po 12 wyspach. Była na tyle udana, że z powodzeniem może być uznana za godnie zamykającą naszą wykupioną serię atrakcji.

Zaczęło się trochę nerwowo (przynajmniej z tej bardziej nerwowej strony naszego związku 😛 ) gdyż rano zgubiłem bilet. Nie, ja go nawet nie zgubiłem. Po prostu dostałem go do ręki, jakieś 10 minut po tym jak się obudziłem i ubrałem. W takich chwilach mój mózg jest w trybie czuwania, a nei pełnej pracy, więc pomyślałem że to jakiś stary bilet i… nie wiem co z nim zrobiłem. Tak bardzo, że do tej pory nie udało nam się go znaleźć 🙂 Read More

Day 12 – Sukru

Dzisiaj Sukru zabiera nas na wycieczkę. Zupełnie prywatnie i z dobrej woli. Przychodzimy do biura Seaside i wsiadamy do jego Renault Broadway. Prawdę mówiąc nie miałem nawet pojęcia, że istnieje taki model 🙂 W ogóle ma się tu wrażenie, że Renault wygrał przetarg na dostawę samochodów. Widać pełno Kangoo (chociaż mniej niż na Kanarach), właśnie tego Broadway (jedziemy rocznikiem 1989), ale przede wszystkim pełno dziwnego modelu wyglądającego identycznie jak stara Dacia. Kiedy wjeżdżamy na tereny wiejskie właściwie widać tylko te samochody. Co ciekawe Renault mają tu opinię bezawaryjnych i mocnych samochodów. Mają też wysokie podwozie, co w terenie kamienistym i górskim nie jest bez znaczenia. Read More

Day 11 – O Missouri, ty wielka rzeko!

Dzisiaj przedostania z naszych atrakcji – rejs po Dalyan – tutejszej Amazonce. Tak przynajmniej przedstawione jest to w folderach.
Pobudka znowu wcześnie i tym razem rekordowe, bo az godzinne kolekcjonowanie gości z róznych hoteli. Po całym Oludeniz i Fethiye. W końcu ruszamy w trasę. Przewodnik – mówiący sam na siebie "Psycho" (jego imię brzmi jakoś podobnie) okazał się jeszcze zabawniejszy od poprzedniego – i niestety jeszcze mniej wyraźnie mówiący po angielsku.

Read More

Day 10 – God Save The Queen

Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząc pierwszy. A na każdym wyjeździe jest taka sytuacja że nie robi się nic. My wybraliśmy na to własnie ten dzień. …
Read More

Day 9 – Europa, Europa!
9 lat ago

Day 9 – Europa, Europa!

Pobudka znowu za wcześnie. Jak tu człowiek ma wypocząć? Autokar spóźnia się, Brytyjka czekająca z nami sieje panikę mówiąc, że ostatnio autokar nie przyjechał i wycieczka nie odbyła się. Wogóle rozmowy z Brytolami to koszmar. Uczę się angielskiego przez większość swojego życia, porozumiewam się swobodnie, a nadal nie jestem czasami w stanie ni w ząb zrozumieć Anglików. Mniejszy problem jest ze Szkotami, prawie żaden z Walijczykami. Ale południowa Anglia – masakra.

Read More

Day 8 – Weeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!
9 lat ago

Day 8 – Weeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!

Dzień zaczyna się dość wcześnie – o 4 rano. Wtedy po raz pierwszy się budzę, bo przez sen widzę błyski. Okazuje się, że to nie sen, rzeczywiście pada deszcz i błyska się. Nie wróży to zbyt dobrej pogody, choć John Google  (a raczej Yahoo Weather) mówił co innego. Śniadanie (jajek na twardo ani sera nie będę jadł przez pół roku) i przygotowujemy się. O 11 mamy wyruszyć na Babadag. Pogoda w międzyczasie zrobiła się całkiem niezła, więc wiemy, że lot raczej na pewno się odbędzie 😀

Read More

Day 7 – Plusz Calcium
9 lat ago

Day 7 – Plusz Calcium

Śniadanie (jajko, oliwki, ser, heh) i jedziemy do Pammukale. Nazwa „Bawełniany zamek” jest trochę myląca, bo choć wokoło rosną pola bawełny, to nie o nią zupełnie tu chodzi. Pammukale to wapienne tarasy stworzone przez gorące wapienne źródła osadzające wapno przez tysiące lat. Niestety przez ruch turystyczny są one niszczone, dlatego też od dwóch lat nie można kąpać się w basenach (wymusiło to UNESCO grożąc odcięciem finansowania tego zabytku i zlikwidowaniu go  ze swej listy). A jest to rzeczywiście zabytek – w basenach tych kąpali się jeszcze cesarze rzymscy, a w pobliskim basenie Kleopatry – no zgadnijcie kto się kąpał 😀

Read More

Day 6 – Metropolis
9 lat ago

Day 6 – Metropolis

Jedziemy właśnie autokarem z Efezu do Pammukale. Na dziś wystarczy zwiedzania, zaraz dojeżdżamy do hotelu.

Obudziliśmy się o 5 rano, Marysia wstała 10 minut później, ja oczywiście 10 minut przed odjazdem autokaru 🙂 który i tak się spóźnił.  Było jeszcze ciemno, choć na tyle ciepło że można było stać w krótkim rękawku. Przed nami dwa dni wycieczki, a między nimi nocleg w hotelu 4 gwiazdkowym. Pierwszy cel – Efez, o którym chyba zbyt wiele nie trzeba nikomu mówić. A może trzeba? 🙂 Read More

Day 5 – Harley mój to jest to…
9 lat ago

Day 5 – Harley mój to jest to…

(Nie harley, tylko skuter i nie mój, tylko Sukru. Reszta się zgadza :D)

Niestety nie polecieliśmy. Gdy o 10.45 pełni zapału dotarliśmy na miejsce okazało się, że grupa z 8.00 jeszcze nie skoczyła (tfu, oczywiście nie POLECIAŁA!) . Spojrzeliśmy w górę – rzeczywiście Babadag tonął w chmurach. Poczekaliśmy jeszcze chwilę, po czy zostawiliśmy Sukru nasz numer telefonu. Po chwili dostaliśmy smsa, że dzisiaj nie da rady. Przełożyliśmy więc skok (LOT!)  na poniedziałek – jutro dwudniowa wycieczka do Efezu i Pammukale. Swoją drogą zachęciliśmy już do niej kilku Polaków, będziemy tam chyba robić za przewodników 🙂

Read More

Day 4 – Blue Lagoon
9 lat ago

Day 4 – Blue Lagoon

Dzisiaj wybraliśmy się do Błękitnej Laguny. To podobno największa atrakcja na zdjęciach, wizytówka Turcji, itp. Ot, kawałek zatoki (zupełnia jak Zatoka Szczecińska, mylnie nazywana zalewem, gdyż jak wiadomo Szczecin leży nad morzem). Prawdę mówiąc straszliwie się na to napaliłem, więc gdy autobusik (Sukru załatwił nam darmowe wejście) zawiózł nas nad coś co przypominało bardziej zarośniętą zatokę mazurską – ze wszystkimi tego urokami – trzcinami, mętną wodą, i leżakami, to mój humor znacznie się pogorszył. Na szczęście chwilę później poszliśmy w miejsce gdzie laguna łączy się z morzem i tam spędziliśmy resztę dnia – beztrosko się smażąc. Zdjęć też za wiele nie ma – ot zrobiłem kilka panoram. Niestety znowu zapomniałem że aparat był ustawiony na ISO 500, więc szumy są olbrzymie 🙁

W ogóle zastanawiam się nad robieniem tu HDRów, wszystko jest świetnie oświetlone, a ja nie mam czasu na zabawę. Widoki i tak są niesamowite, a HDRy powodują że zdjęcia wyglądają jak z kosmosu.

Read More

Day 3 – Bang, Bang, Lucky Luke…
9 lat ago

Day 3 – Bang, Bang, Lucky Luke…

… er ist schnell, er ist gut!

Znowu wieczór i znowu siedzimy na naszych styropianowych pufach patrząc na morze. Marysia czyta „Czas wrzeszczących staruszków”, ja próbuję przelać na pap… klawiaturę nasze przeżycia, póki nam nie umkną. W tle muzyka… no własnie, jaka muzyka? Mix lat 80tych. To muzyka która leci chyba częściej niż Disko-Turko. Czemu? To proste. Większość turystów stanowią brytyjczycy w wieku 40-50 lat. O ich imperialnych zapędach już pisałem nie raz, więc co się dziwić. Muzyka ta, która stanowi dla nich wspomnienie młodości, pasuje zupełnie do pubów, english breakfast i fish&chips. Trochę to denerwujące, bo (choć przecież lubię tę muzykę), to w Turcji chciałbym usłyszeć co innego. Nawet Soo chciałby tu słyszec co innego. Nawet mój kuzyn Rafał – znany koneser lat 80tych! 🙂 No ale cóż, jesteśmy w turystycznym getcie, z całym tego urokiem.

Read More

Day 2 – Get ready…
9 lat ago

Day 2 – Get ready…

Siedzimy sobie właśnie na plaży, a może nad plażą. Jest godzina 19:30. Nad plażą biegnie asfaltowy pas używany jako deptak, a także lądowisko dla paralotniarzy. O nich dzisiaj więcej napiszę, zresztą widać ich na zdjęciach z dziś i wczoraj. Przy tym deptaku znajdują się oczywiście kafejki, my jesteśmy na terenie jednej z nich. Przed nami zachodzące słońce a właściwie to co z niego zostało i świecąca się lampa naftowa – też na zdjęciu. Na plaży rozkłada się gitarzysta – zaraz występ. Fale uderzają coraz mocniej – tu wiatr i fale wzmagają się wieczorem.

Read More

Day 1 – Arrival
9 lat ago

Day 1 – Arrival

Najgorsza jest pobudka. Szczególnie wtedy gdy śpisz poniżej 5 godzin – wtedy czujesz fizyczny ból odrywania twarzy od poduszki, a sen miesza się z rzeczywistością i przez chwilę masz nadzieję że to nieprawda że musisz wstać. Ale musisz.

Read More