Image

Kuchnia | Przepisy i wszystko co związane z jedzeniem <3

Życie | Nasze powszednie i przemyślenia z nim związane

Nie lubię zimy
6 lat ago

Nie lubię zimy

Zupełnie. Kompletnie. Bezapelacyjnie. I to co najmniej z kilku powodów. Owszem, bywały czasy kiedy pałałem do niej miłością, ale one chyba już nie wrócą. Lubiłem to, że przynosi ferie, czyli odpoczynek od systemu repres… ee edukacji, którego nigdy nie znosiłem. Lubiłem ją za to, że mogłem rzucać się śniegiem, czy jeździć na sankach. Później na nartach rzecz jasna, choć sport ten nigdy mnie porządnie nie wciągnął. I może stąd mój dystans do zimy? Read More

Otworzę wino ze swoją dziewczyną…
7 lat ago

Otworzę wino ze swoją dziewczyną…

Pamiętasz zapach swojego domu? Domu w którym się wychowałeś? Ja tak, bardzo dobrze. A nawet jeśli nie pamiętam go zbyt dobrze (bo jak tu pamiętać zapach, jak go opisać, czy w inny sposób skwantyfikować…) to pamiętam moment w którym go czułem. Moment w którym wracałem z wakacji – po długiej nieobecności w domu, po trzech tygodniach na obozie harcerskim, miesiącu byczenia się nad morzem, czy nawet dwóch tygodniach ferii zimowych. Dom witał mnie porządkiem, minimalizmem i tym swoim zapachem – zapachem stałości i niezmienności. Ściągałem buty, wieszałem niedbale kurtkę i biegłem do pokoju, żeby rzucić się na łóżko. I cieszyłem się jak głupi, że jestem w domu.

Nie mogę się do końca odnaleźć w naszym nowym domu. Może dlatego, że ciągle jest w wersji „beta”. Może dlatego że w sumie całkiem niedawno się do niego wprowadziliśmy. A może dlatego, że prawie całe życie mieszkałem gdzie indziej? Tyle rzeczy było oczywistych. Sztućce leżały w pierwszej szufladzie. Najpierw łyżki, potem widelce, potem noże. W szufladzie poniżej było miejsce na nożyczki, nitki i igły. Jeszcze niżej – sitka i takie tam. Wiedziałem gdzie jest miejsce na odkurzacz, gdzie leżą obrusy, gdzie ręczniki a gdzie zapasowe żarówki. Wszystko było jasne, ustalone i pewne. Read More

Dziecko to koniec!

Taką oto teorię usłyszałem gdzieś, kiedyś od kogoś lub usłyszał ją ktoś od kogoś kiedyś, nie chcę pisać dokładniej, bo zaraz zaczną się podejrzenia różne, a to przecież niczemu nie służy. Fakt faktem, że do mnie dotarła i rozśmieszyła mnie, bo „końców” w życiu miałem już kilka. Miało się „skończyć” po wprowadzeniu się dziewczyny do mnie, później po zaręcznych, po skończeniu 30tki, później po ślubie (rzecz jasna!). Nasza mobilność miała skończyć się po kupieniu psa. No i po urodzeniu się dziecka miało się skończyć zupełnie wszystko. Ale ja chyba inny jestem. Bo u mnie za każdym razem wszystko się zaczynało.

Tak było też z dzieckiem. Oczywiście razy sto.

Read More

O głupim Jasiu

Pamiętam z dzieciństwa bajkę o głupim Jasiu. Było ich pewnie kilka, ale ta najbardziej utkwiła mi w pamięci. Wracała kilkukrotnie przypominając przy okazji to co zawsze mówiła polonistka „Górecki, pamiętaj, bajka musi mieć morał”. Ta ma. Wyraźny.

W bajce tej, wspomniany bohater co chwilę idzie do wsi po COŚ. I starannie się do tego przygotowuje. Niestety zdobyte wczesniej doświadczenie wcale nie pomaga mu w kolejnej sprawie. Otóż najpierw idzie po krowę, ale zapomina wziąć ze sobą sznurka. Nie ma na czym jej przyprowadzić, więc wraca z pustymi rękoma. Potem idzie po wodę. Ale nieświadomy tego że trzeba wziąć wiadro, niesie ze sobą sznurek. Ten w tym przypadku na nic się nie przydaje. Następnym razem bierze więc wiadro. Ale wiadro jest już zupełnie niepotrzebne bo idzie załatwić coś zupełnie innego…

Read More

O Tetrisie, Super Mario Bros i Panu Everymanie

Na samym początku chciałem uprzedzić tych i owych, że o grach komputerowych pisac nie będę. A przynajmniej nie bezpośrednio. O życiu będzie. Banalnie nieco. Trudno. No to skorom już zadisclaimerował to mogę ruszać. Naprzód.

Graliście w Tetrisa? Kto nie grał… A jak nie grał to niech żałuje. Otóż jest sobie moment w tej grze, który zdarza się bardzo bardzo rzadko, gdy klocki ułożą się nam tak wspaniale, że wsadzeniem kolejnego likwidujemy wszystko. Wszystko znika. Pusto. Tabula rasa. Możemy wszystko układać od nowa. Read More

Swiss Miss

p-0597.jpgTęsknota przyszła nagle. Pojawiła się znienacka i zaatakowała z całą swoją siłą. Prawdę mówiąc nie miałem zupełnie czasu o niej myśleć, choć od wyjazdu ze Szwajcarii minęły 3 miesiące. Nie miałem czasu zajęty sprawami codziennymi, wkręcony w kierat i cykl rannapobudka/praca/remontdomu.

Poranek zaczyna się teraz o wiele wcześniej – generał Franco budzi nas ok 6, a nawet prawie dwumetrowe łóżko nie pozwala skryć się przed jego porannymi kopniakami w plecy. Tak, tak, zasypia sam, ale w nocy marudzi i prawie zawsze kończy noc między nami. Asertywność o 4 rano spada nam bardzo. No ale nie o nim miało być.

Read More

Babciu…
7 lat ago

Babciu…

Zbierałem się do napisania czegoś bardzo długo. Nie miałem czasu, po pracy kursuję od razu do Otwocka, wracam późno i od razu kładę się spać. Zbierałem się i zbierałem. Aż w końcu… No własnie. Napisać muszę o czymś zupełnie innym. Zupełnie.

Nie da oswoić się ze śmiercią. Nie chciałbym oczywiście licytować się z  osobami, które straciły osoby bliskie w kwiecie wieku, nie wiem w ogóle czy taka licytacja ma sens. Chyba nie. Jednak pomimo wiary w to, że kiedyś, gdzieś tam się spotkamy, aż tak bardzo nie pomaga.

Read More

Pół profylu, jedno ściankie.

Wróciliśmy. Na dobre. W sumie nie wiem do końca czy słowo „wróciliśmy” jest odpowiednie, bo implikuje ono istnienie pewnej bazy, pewnego miejsca do którego ewidentnie się wraca. Pewnego TU w przeciwieństwie do owego TAM skąd się wraca. Przez pewien czas było to jasne, teraz zupełnie się zamazało.

Read More

Blog opowiadający naszą trwającą już kilka ładnych lat przygodę – od ślubu, przez emigrację i liczne wyjazdy aż po dom, trójkę dzieci i psa. A to dopiero początek! 🙂