Zastanawiałem się długo, czy napisać ten wpis – wszak blog ten nie jest blogiem politycznym i chciałbym, aby takim pozostał. Gdy najdzie mnie na tematy społeczne, czy polityczne właśnie to pisuję sobie na Subiektywie. Ale po kolejnym wpisie o tym jak to patola przepija 500+ postanowiłem coś skrobnąć.

Na początku jednak wyjaśnienie. A nawet kilka. Nie jestem fanem obecnej ekipy rządzącej. Bardzo mi daleko do tego prawdę mówiąc. Co prawda poprzedniej fanem też nie jestem, a moje poglądy ostatnio mocno ewoluowały, ale to też nie jest temat na ten blog i tę notkę. Nie uważam też, że program 500+ jest programem skonstruowanym właściwie. To skomplikowana sprawa i choć w Niemczech też płaci się w taki sposób, to nie chcę teraz oceniać ekonomicznej opłacalności tego programu, tego czy Polskę na niego stać. Nie uważam też, że program ten trwale polepszy sytuację tak zwanych „dołów”, czy rodzin patologicznych. Tu potrzebne są zupełnie inne, systemowe działania, które zaniedbano przez ostatnie 25 lat zostawiając wiele spraw samopas.

Dlaczego więc się burzę? Ano dlatego, że jeśli jeszcze raz zobaczę szyderczy wpis DINKS-ów o tym jak to ich ciężko zarobiona krwawica idzie na picie wódy przez wielodzietne patole to coś mnie strzeli. Kto to DINKS-y? Double Income, No Kids. Żeby było jasne – ja nie wnikam w niczyj model rodziny, nie każę mieć dzieci, nie wnikam czy ktoś nie chce, czy nie może. Denerwuje mnie jednak takie snobistyczne postrzeganie rzeczywistości przez ludzi, dla których dzieciaki to tylko rozwrzeszczane bachory przeszkadzające im w delektowaniu się życiem. A także utożsamianie rodzin wielodzietnych z patolą.

Więc mówię jasno i wyraźnie – tak, my też bierzemy 500+. Jesteśmy właśnie tą rodziną o której piszecie. Jak następnym razem będziecie z tego szydzić – szydzicie też ze mnie i Mary. Ja wiem, że łatwiej się szydzi z rodzin wielodzietnych gdy przed oczami ma się Sebixa i Dżesikę, którzy żłopią wódę – fajnie ich wtedy skontrastować z wasza sytuacją, gdy beztrosko popijacie Prosecco z kija w jakimś modnym klubie nad Wisłą.

Wkurza mnie utożsamianie wielodzietności z patologią. Gdy patrzę na moich znajomych to akurat ci wielodzietni radzą sobie finansowo całkiem dobrze, to były świadome decyzje. A mam kilku znajomych z czwórką dzieci, jednych z piątką. Ale jest też multum rodzin z dwójką, czy trójką, którzy ani nie żyją w biedzie i nędzy, ani nie stać ich na specjalne zbytki. I nie, uwierzcie mi, nie przepiją tej kasy. Ta kasa schodzi na coś zupełnie innego.

My wydaliśmy tylko w ostatnim miesięcy 200 zł na leki dla dzieciaków, bo nikt tego specjalnie nie refunduje. I 550 na szczepionkę dla najmłodszej. I 1400 na przedszkole dla dwójki, bo nie dostali się do państwowego. Oops. Już zeszło*. Oczywiście można powiedzieć „trzeba było myśleć, to są wydatki”. Oczywiście, że to są wydatki. Nie chcę tu wchodzić w jakiś ton mesjasza, nie mam dzieci dla dobra ludzkości, ale warto mimo wszystko zrozumieć, że posiadanie dzieci to nie jest jakiś zbytek, tylko normalna rzecz w każdym pokoleniu, inaczej byśmy wyginęli.

Pojawiają się też głosy, które totalnie mnie rozwalają. Głosy w stylu „no tak, to matka zrezygnuje z pracy, będzie siedziała w domu i nic nie robiła”. Ech, ja wiem, że dla niektórych to musi być szczyt rozkoszy takie nicnierobienie. Mam pomysł – może czas na dziecko? Zobaczycie jak wygląda takie słodkie nicnierobienie. Albo może lepiej nie, z waszym podejściem może lepiej powstrzymać się od dzieci. Zapewniam was, że praca pełnotetatowej matki (lub ojca) to o wiele cięższy zapierdol niż praca wielu z was i… no właśnie. Najbardziej śmieszą mnie te opinie o „siedzi w domu zamiast ciężko pracować” wyrażane przez… osoby, które właśnie są w pracy. Na fejsie. Ciężko się pracuje, co? 🙂

I znowu – ja tam się cieszę, że dzięki temu jakaś Mama siedzi z dzieciakami zamiast tyrać przy zbiorze truskawek za 1,50 za łubianke. Albo zamiast targać skrzynki w Biedrze siedzi w domu i wychowuje dzieciaki. To tak straszne, że może to robić zamiast pracować gdzieś za głodową pensję? Dobrej pracy raczej z tego powodu nikt nie zostawi.

No nic. Kończę. Weekend idzie. Resztki z 500+ trzeba będzie przepić. Na zdrowie!

Podpisano – patologiczny ojciec trójki dzieci.

* Aha, bo niektórzy pytają dlaczego biorę tę kasę, skoro mnie stać. A rząd apelował, żeby bogaci nie brali. No cóż, ja apelowałem, żeby rząd nie pobierał ZUS-u, bo jestem ubezpieczony prywatnie. Pobierają. I żebym nie musiał opłacać swojej emerytury, bo sam odkładam. I jeszcze w kilku sprawach apelowałem, ale nic. To biorę 😛