Pamiętam dobrze moją pierwszą potrawę. Był to kleik z mąki ziemniaczanej i wody. Gotowałem go w małym rondelku – niestety zostawiłem w nim łyżeczkę i poparzyłem się, gdy za nią złapałem. Bynajmniej nie zniechęciło mnie to do gotowania, a swoją pasję staram się przekazać moim dzieciakom. Z samym Frankiem było dość łatwo. Potem włączyła się Lila, która jeszcze częściej chce mi pomagać przy każdej okazji. A na koniec doszła Hela, która – choć jak śledzący nas na Facebooku wiedzą jest zawsze uśmiechnięta i pogodna – potrafi postawić na swoim i jest chyba najbardziej nieustępliwa z całej trójki 🙂

Kierowniczka wybiera produkty :)

Kierowniczka wybiera produkty 🙂 A notka powstała we współpracy z patronem naszego bloga – firmą Hotpoint.

Dlatego też gdy jest mało czasu staramy się jakoś odciągnąć ich uwagę od kuchni, ale czasem po prostu zakładam, że będzie trwało to dłużej i rozdzielam zadania. Nie jest łatwo, nie obchodzi się bez kłótni, ale dobry podział zadań to podstawa. Dziś trzy potrawy, w których przygotowywaniu bierzemy udział wszyscy.

Czy to bezpieczne?

Oczywiście w kuchni coś może się zdarzyć. Zawsze. Ja jako dzieciak nie miałem żadnego wypadku przy gotowaniu, za to… poparzyłem się herbatą, gdy chciałem podać do stołu. Ktoś postawił herbatę na nożu, ja sięgnąłem po niego by nakryć do stołu i trach. Całe szczęście nie była aż tak gorąca. Ale co na to poradzić? Nie da się zamknąć dzieciaków w pokojach, ani przywiązać ich do łóżeczek. Możemy za to stwarzać takie warunki w kuchni, by nic się nie wydarzyło.

Bardzo pomaga płyta indukcyjna. To, czy lepiej gotuje się na indukcji, czy nie, to osobny wątek. Podobno warto mieć w domu kuchnię gazową, ja z indukcji jestem bardzo zadowolony. A pod kątem bezpieczeństwa naszych dzieciaków to najlepsza opcja. Owszem, garnki są gorące, ale płyta nie nagrzewa się sama z siebie do wysokich temperatur, jedynie tyle ile nagrzeje się od garnka, czy patelni. Fajnie jak urządzenia mają blokadę rodzicielską, te które dostaliśmy od Hotpointa, właśnie tak działają – choćby płyta KIU 642 FB, którą opiszę przy następnej okazji.

Drugi sprzęt który jest dość niebezpieczny to piekarnik. Dobrze, jeśli szyba nie nagrzewa się od zewnętrz, to też zmniejsza ryzyko poparzenia. A my w ogóle montujemy go wysoko – lubię gdy piekarnik jest wysoko, nie muszę schylać się by widzieć jak postępy w pieczeniu 🙂

A co do reszty sprzętów – no cóż, nie zostawiam oczywiście dzieciaków z mikserem, trzymam z daleka od krajalnicy, nie daję ostrych noży i dobieram zadania do wieku. Ale to chyba logiczne. Dobra, przepisy!

1. Parówkowe potwory

Tak, JEMY PARÓWKI. Miejmy to wyznanie już za sobą. Owszem, urozmaicamy dietę, wcinamy warzywa i tysiące innych rzeczy, ale jemy parówki. To straszne! Dzieciaki je uwielbiają, a i my czasem wetniemy jakiegoś hot-doga. Prawda jest taka, że gdy dobrze doczytamy skład parówek, to wybierzemy takie, w których jest więcej mięsa niż w niejednej kiełbasie.

Dzieciaki je uwielbiają i choć nie trzeba ich specjalnie przekonywać, to czasem przygotowywujemy je w bardziej urozmaicony sposób.

Składniki:

  • Parówki
  • Ketchup (opcjonalnie)
Kroimy!

Kroimy!

Przygotowanie parówek w ten sposób jest prawie tak banalnie proste jak przygotowanie zwykłych. Każdą parówkę dzielimy na trzy jednakowej długości kawałki, po czym nacinamy je „na krzyż” jakieś 2 cm od dołu, tak aby powstały cztery nogi potwora. Nogi te podwiną się w trakcie gotowania dzięki czemu z parówek powstaną małe ośmiornicopodobne potwory. Prezentują się na talerzu na pewno lepiej niż zwykłe 🙂

Franek pochłania parówkowego potwora...

Franek pochłania parówkowego potwora…

...a Hela nie pozostaje mu dłużna!

…a Hela nie pozostaje mu dłużna!

2. Babeczki z tuńczykiem

Przepis na babeczki znaleźliśmy dawno temu z Frankiem na jakimś kanale dla dzieci, od tej pory co jakiś czas domaga się babeczek. Nie protestuję, bo lista rzeczy, których nie lubi jest długa, a tuńczyk bardzo przypadł mu do gustu.

Składniki:

  • chleb tostowy
  • tuńczyk w puszce (odsączony albo w oleju!)
  • Mozarella
  • ketchup
  • oliwa lub olej
  • inne dodatki (szczypiorek lub natka o ile dzieciaki lubią)
  • potrzebna jeszcze będzie forma do muffinków oraz wałek

Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Na początku wycinamy dużą szklanką lub kubkiem kółka z kromek chleba – dwa razy więcej niż chcemy babeczek.

Następnie wałkujemy połowę z nich na cienkie placki. Smarujemy lekko oliwą (przyda się pędzelek silikonowy), wkładamy do foremek formując kubeczki i wkładamy na chwilkę do piekarnika. Pozostała połowa będzie później służyła za przykrywki. Możemy ten krok pominąć, ale dzięki temu stwardnieją i później będą lepiej się trzymać.

Wycinanie

Wycinanie

Wkładamy. Hela nadal zafascynowana wałkiem :)

Wkładamy. Hela nadal zafascynowana wałkiem 🙂

W tym czasie przygotowujemy farsz. Mieszamy tuńczyka, mozarellę, ketchup i cokolwiek innego. Dzieciaki w zależności od humoru dodają suszone zioła, choć trzeba kontrolować aby nie przedobrzyły 🙂

Co do podziału obowiązków – zawsze jest kłótnia o wałek (muszę dokupić), bo wałkowanie jest najfajniejsze. Heli jeszcze bardzo przypadło do gustu smarowanie pędzelkiem – jest w stanie robić to sama.

Nauka pędzlowania

Nauka pędzlowania

Wkładamy farsz do babeczek, przykrywamy chlebowymi przykrywkami i pieczemy aż mozarella się rozpuści. Nie muszę dodawać, że „gluty” z mozarelli to najfajniejsza zabawa. Uważaj tylko, żeby nie były za gorące.

 

3. Sałatka owocowa z bitą śmietaną

Skoro przyznałem się już do parówek, to powinno być łatwiej. Tak, jemy też bitą śmietanę! Najlepiej oczywiście własnoręcznie ubitą 🙂 Ale jemy też owoce. To chyba dobrze? Sałatkę owocową robioną przez moją Mamę zawsze uwielbiałem (i uwielbiam!), aby była bardziej „lodowa” dodajemy na czubek trochę bitej śmietany.

Składniki:

  • owoce – mu użyliśmy jabłka, bananów, winogron, pomarańczy i mandarynek, ale przecież mogą być dowolne.
  • Śmietanka – 30, nie żadna zagęszczana!
  • Cukier

Tutaj nie ma co się rozpisywać. Po prostu kroimy wszystko na drobne kawałki. Młodsze dzieciaki mogą kroić banany plastikowym nożem, Helena na przykład doskonale sprawdziła się w roli zrywaczki winogron. Zerwała wszystkie z gałązki i wrzuciła do miski. Z pełnym skupieniem! Kroiła też banana.

Sałatka się robi

Sałatka się robi

Gdy dzieciaki są zajęte owocami (i ich podżeraniem – myślą, że cię wykiwały, a same są wykiwane he he) możesz ubić śmietanę. Mikserem rzecz jasna. Dodatkowo możesz wykonać trick z wylaniem śmietany na głowę. Oczywiście śmietana się nie wylewa, bo jest ubita. Ale upewnij się, że jest dobrze ubita 🙂

Robimy bitą śmietanę

Robimy bitą śmietanę

Jury zaakceptowało wszystkie potrawy :)

Jury zaakceptowało wszystkie potrawy 🙂

Et voilla! Trzy potrawy gotowe. Oczywiście nie robimy nigdy trzech na raz. A czy wy macie swoje ulubione potrawy, które gotujecie z dzieciakami? Czekam, z chęcią nauczę się nowych.