Mija kolejny dzień, kolejny tydzień. Z przejęciem wertujesz kolejne kartki biblii rodziców, czyli „Pierwszy rok życia dziecka”. Sprawdzasz listę na koniec miesiąca. Co powinno umieć dziecko. Co może umieć dziecko. Co być może nawet może umieć twoje super hiper inteligentne dziecko. Porównujesz. Cieszysz się. Naginasz rzeczywistość. Odbicie się mleka odczytujesz jako pierwsze słowo, ba, przecież on powiedział „Litwo Ojczyzno moja!”.

Pomagasz mu usiąść. Już siada! Przytrzymujesz za ręce! Stoi! Samo stoi! A potem chodzi. Jeszcze nie chodzi. Właściwie wcale nie chce chodzić. Ale ty już wiesz, że chodzi, w końcu zrobiło krok. Uchwycisz jeszcze raz wrzucisz na fejsa. Chodzi! Już! Tak szybko! Szybciej niż inne! Będzie geniusz. Musi być geniusz.

Robiliśmy tak, oj robiliśmy. Może nie cały czas, ale jednak. Już już. Taki duży! Taki mądry! Dopiero przy drugim dziecku pojęliśmy, że to nie ma sensu. Że trzeba łapać właśnie te chwile, które zaraz umkną. Że przecież takim słodkim, śpioszkowym szkrabem będzie tylko chwilę. Że nie minie chwila, a stanie się małym chłopcem, czy małą dziewczynką. Po co?

Pojęliśmy do końca dopiero przy trzecim, przy Helenie. Dla mnie ona ciągle jest noworodkiem. Za chwilę kończy rok, ale ja ciągle chcę ją widzieć małą, malutką. Tulić na rękach i podnosić do góry. Za chwilę będzie przymierzała sukienki jak Lila, będzie zadawać pytania jak Franek. Za chwilę nie będzie już tym małym szkrabem. Chwilo, trwaj.

Dziecko to nie wyścig. Nie ścigaj się z nie wiadomo kim. Ono nie musi chodzić przez ukończeniem 12 miesięcy. Niech sobie raczkuje po swojemu, niech pełza. Nie podnoś go zbyt często, nie łap za ręce i nie każ chodzić. Uszkodzisz mu nogi i kręgosłup. Po co?

Nie zmieniaj fotelika już pierwszego dnia, kiedy możesz to zrobić. Albo nawet zanim jest to polecane. Foteliki są obliczone dla konkretnego wzrostu i wagi dziecka, z reguły te dla mniejszych dzieci są bezpieczniejsze. Po co? Żeby pokazać sobie jak szybko rośnie twoje dziecko? Pokazać to innym?

Nie rozszerzaj diety za szybko. Po co? Wszystko w swoim czasie.

Nie zdobywaj achievementów swoim dzieckiem. Ciesz się tym, że jest małe. Zaraz przestanie takie być. Nawet nie wiesz kiedy – nagle zerkniesz na zdjęcia sprzed pół roku, czy roku – dla ciebie to tylko mgnienie. Dla niego – inna epoka.

Rób jedno – sprawdzaj rzeczy, które musisz sprawdzać. Sprawdzaj, czy dobrze słyszy, pójdź do audiofoniatry, czy logopedy, gdy w wieku 2,5 roku nic nie mówi – u nas dzięki temu odkryliśmy problemy z uszami i zdążyliśmy zrobić operację uszu i migdałków. Sprawdź kiedy powinno mówić SZ i CZ, a kiedy R. Ale nie ścigaj się z innymi i nie przyspieszaj.

Uwierz mi, zatęsknisz. To wszystko przeminie tak szybko. Nie ma sensu. Ciesz się chwilą.