Zachodzenie w ciążę to sprawa śmieszna i smutna, tragiczna i wspaniała, zwyczajna i najbardziej niesamowita na świecie. Nie ma chyba w życiu nic bardziej niesamowitego od tego momentu, gdy tak ni stąd, ni zowąd powstaje życie. No może jest – poród, moment w którym to życie zaczyna być widoczne gołym okiem, kiedy okazuje się, że to prawda, że to nie sen, że te obrazki na USG były prawdziwe, naprawdę stworzyliście małego stwora, który choć wygląda teraz jak kosmita, kiedyś będzie – oby – takim człowiekiem jak wy. To znaczy mam nadzieję znacznie lepszym, piękniejszym i mądrzejszym 🙂

To wiadomość wspaniała oczywiście wtedy, gdy ciąża jest wynikiem wspólnych planów, lub też ich wynikiem nie jest, ale jesteście gotowi na fakt pojawienia się potomstwa. W innym przypadku ta niesamowita radość i szczęście stają się największym nieszczęściem i problemem – niechcianą niespodzianką, zwiastunem kuli u nogi, a także często związania z osobą, z którą wcale wiązać się nie chcemy. Lub jeszcze nie chcemy.

Ale tak to właśnie jest. W pierwszym etapie życia i czasie pierwszych igraszek seksualnych, gdy rzeczywistość każe patrzeć nam na test ciążowy, modlimy się o jedną kreskę. I jej pojawienie się oznacza dla nas niesamowite szczęście, obietnice poprawy i grzecznego spędzania czasu – które to obietnice trwają oczywiście dość krótko.

Później sytuacja zmienia się diametralnie. Nagle okazuje się, że pragniemy czegoś zupełnie odwrotnego – nasza chęć powstrzymania spotkania plemnika i komórki jajowej przeradza się w jak największą chęć ujrzenia dwóch kresek! Coś co wydawało się tak proste i błahe, nagle okazuje się wcale nie takie proste. Jakby na złość – po co były te wszystkie środki ostrożności – myślimy. Po cholerę to całe zabezpieczanie się, skoro teraz nawet gdy bardzo, bardzo chcemy, nic z tego nie wychodzi? I poczucie zdołowania „dlaczego my?“.

To temat wstydliwy i większość ludzi raczej o tym nie mówi, ale naprawdę sporo osób ma dziś problem z zajściem w ciążę. Przede wszystkim więc, nie myślcie, że dotyczy to tylko was. Nie będę tu pisał dokładnego poradnika zachodzenia w ciążę, ani z wiadomych powodów odsłaniał jakichś bardzo szczegółowych technik dzięki którym staliśmy się rodzicami trójki dzieciaków, bo naokoło jest pełno materiałów na ten temat, tworzonych przez osoby dość kompetentne w tym temacie. Ale podzielę się kilkoma przemyśleniami zarówno z autopsji, lektur, czy obserwacji znajomych. Skoro i tak mnie czytacie – warto nieść oświaty kaganek. A skoro mam pisać o dzieciach, to warto zacząć od samego początku.

Tak sobie patrzę i myślę, że raczej faceci mają problem, gdy okazuje się, że już po pierwszym stosunku który miał służyć „stworzeniu dziecka“ nie udało się. Raz, drugi, czy trzeci. Winię za to nasze ego. Przecież do tej pory seks był tylko i wyłącznie aktem miłości, pożądania, czy – w standardowym podejściu – nagrodą, nie bójmy się tego powiedzieć głośno 🙂 A tu nagle stajemy się rozpłodowym buhajem, któremu w dodatku nie wychodzi. Jak to, MNIE?! Przecież każdy chce, by myślano o nim jako o drugim Casanovie. A tymczasem jak bardzo byśmy nie chcieli myśleć o tym racjonalnie, czujemy gdzieś tam w sobie gorzki smak porażki.

A więc nie poddawaj się i… słuchaj się żony. Serio. Oczywiście w wielu przypadkach nadal bardzo łatwo jest zajść w ciążę ot tak, ale złośliwość wszechświata i powoduje, że im bardziej to planujesz, tym mniej to może wychodzić 🙂 A to kobieta ma tu dużo do powiedzenia – to ona musi znać swój cykl, to ona powinna wiedzieć KIEDY. Szczególnie w późniejszym wieku, bo… uwaga, 30 lat to JUŻ jest późniejszy wiek. Serio. Jeszcze 50 lat temu 30 latek bez żony i dzieci był starym kawalerem. Ja kiedy brałem ślub w wieku 30 lat, myślałem, że to późno. A teraz, 8 lat później, to całkiem normalne. A o dzieci starają się ludzie powyżej 30tki, 40tki, czy nawet 50tki, a może i 60tki. Takie życie. Ale pogódź się z tym, że twoje plemniki nie mają już tak silnych ogonków, jak wtedy gdy miałeś lat 18. Sorry. Taki lajf. Zmieniło się społeczeństwo, ale gatunek ludzki tak szybko się nie dostosuje.

Przygotujcie się, że to może być (choć nie musi) dość mało romantyczny seks. Choć oczywiście znowu nie musi. Przy pierwszym dziecku i kilku porażkach, może wkraść się w to wszystko dużo stresu. Jest stres, jest już smak kilkukrotnego niepowodzenia, są pytania „co jest nie tak?“, być może jest też dokładne celowanie w owulację, czyli „TU I TERAZ“, co może oznaczać pobudkę z samego rana i… no tak, tak. Możesz czuć się chłopaku jak byk rozpłodowy. Trudno. Przeżyjesz ten jeden raz 😛

Kobiet pouczać nie będę, bo Wy w tym wszystkim – od zapłodnienia, przez ciążę i poród, oraz pierwsze tygodnie, a nawet miesiące życia, macie milion razy cięższe zadanie, któremu pewnie bym nie podołał. Dam tylko taki hint – zaopatrzcie się w testy owulacyjne. Wiem, że są kobiety, które znają swój cykl na pamięć, co do minuty 😉 są też takie, które kompletnie tego nie ogarniają. Test pokazuje idealnie moment w którym trzeba działać 🙂 Nie są najtańsze, ale po kilku niepowodzeniach chyba warto w nie zainwestować. Mary mówi, że kobieta powinna dokładnie poznać własne ciało, przyda się to też bardzo w ciąży. Ale tu nie będę się wtrącał 🙂

Chłopaku, teraz będę mówił do ciebie. Tak, to twój wielki moment, nie masz zbyt wiele do roboty poza tym co lubisz robić najbardziej, ale też nie do końca. Przygotuj się choć trochę 🙂

Po pierwsze nie przegrzewaj klejnotów. To podobno bardzo ważne. A więc w okresie gdy chcesz zostać Złotym Strzelcem, zrezygnuj z bardzo gorących kąpieli, podgrzewanych siedzeń w samochodzie, czy nawet trzymania nagrzanego laptopa na kolanach. Nie noś ciasnych spodni i gaci, bo wtedy twój brzuch (niezależnie od wielkości) działa jak termofor, a jajka na twardo to w tej dyscyplinie sprawa bardzo niepożądana.

Pij. Dużo pij. Ale wody. Generalnie im zdrowszy tryb życia tym lepiej. Duża ilość napojów i mało wysuszony organizm to także większa ilość spermy, kropelką dziecka raczej nie zrobisz 🙂 Oczywiście oczywiście można zrobić dziecko niechcący, po pijaku, na imprezie, więc po co ta gadka? Ano właśnie po to, że kiedy bardzo chcesz, to nie jest to takie łatwe.

Nie bzykajcie się jak króliki, co godzinę. To nie tak działa. Tam ma dojść JEDEN plemnik. On wystarczy. Czasem nieco więcej 🙂 Ale im częściej się kochacie, tym mniej plemników w nasieniu. Lepiej więc zaoszczędzić przez kilka dni i… tak tak. To też dotyczy pornhuba. Wiem, wiem, oczywiście ty tego nie robisz. Koledzy tylko 😉 Oszczędzaj na Ten Jeden Strzał. Pamiętaj, że biblijny Onan onanizował się właśnie po to, by zmniejszyć szanse zapłodnienia 🙂

I teraz najważniejsze – jeśli nie wychodzi wam dłuższy czas – pół roku, rok, czy dłużej – pójdźcie do lekarza. Dlaczego tak wiele osób się tego boi? Szczególnie faceci? Boicie się, że okażecie się impotentami? Dorośnijcie! Chociaż może to jeszcze nie czas na dziecko, skoro jesteś tak niepoważny? Idź, zbadaj się!

Często to nie są wcale jakieś poważne problemy, a chociażby stres spowodowany pracą – dlatego tak dużo osób zachodzi w ciążę na urlopie! Może to jest pomysł? Zaplanujcie urlop w odpowiednie dni i… naprzód Romeo!

A teraz bardziej poważnie – mam całkiem sporo znajomych, którzy mieli lub nadal mają problem z zajściem w ciążę. Tak bywa, są różne powody takiej sytuacji. Znam pary, którym udało się dopiero o kilku latach, znam pary które w ogóle się nie starały, a mają świetne i zdrowe dzieciaki. Tylko… niech to nie będzie dla was powodem do kłótni, czy rozstań. Mówiłem o tym żeby przezwyciężać męskie ego, ale to coś więcej. Rozmawiajcie! Rozmowa zawsze jest dobra. Musicie wiedzieć co myśli partner, czy partnerka. My faceci zazwyczaj jesteśmy małomówni i lubimy wszystko kisić w sobie – jak chcesz ułożyć sobie życie z kobietą, skoro nie jest ona twoim powiernikiem, skoro nie potrafisz z nią rozmawiać o tym, co cię trapi? Próbujcie, najwyżej pójdźcie do specjalisty. Ale róbcie to wszystko razem. Bo nawet gdy się uda – nadejdzie ciąża. A potem wychowanie. A to są chwile w których dopiero będziecie musieli być razem!

Jedno jest pewne – natura tak to stworzyła, że „robienie dzieci” jest jedną z większych przyjemności w życiu. Więc nie poddawajcie się i próbujcie, próbujcie i próbujcie 😀 Ktoś musi to starzejące się społeczeństwo utrzymać! Oby wam się udało i oby wasze plemniki były szybkie jak błyskawica. I niosły te lepsze cechy charakteru 🙂