Siedzimy w samochodzie w drodze z Warszawy do Wrocławia. W tym roku lecimy z Wro – po pierwsze jest nieco taniej, po drugie lecimy razem ze znajomymi, po trzecie wreszcie – po powrocie od razu jedziemy w góry do rodziców Marysi na Wielkanoc. Siedzimy i rozmawiamy o Kanarach. To niby już piąty raz udajemy się w tym kierunku. Jednak jest zupełnie, zupełnie inaczej.

Wracamy na Lanzarote po 8 latach. Wydaje się, że to było wczoraj – to tam spędziliśmy tydzień naszej podróży poślubnej. To wyspa dość specyficzna – przypadła nam bardzo do gustu, choć wtedy bardziej zauroczyliśmy się sąsiednią Fuerteventurą. Ale to wszystko było bardzo, bardzo beztroskie wyjazdy 🙂

Po raz pierwszy jedziemy tam w tej dekadzie. 8 lat to szmat czasu, ciekawi jesteśmy jak bardzo się na wyspie zmieniło.

Po raz pierwszy jedziemy tam z dziećmi, a po raz pierwszy jedziemy gdziekolwiek na takie wakacje z trójką dzieci. Nasze dzieciowe wyjazdy się powoli rozwijały – najpierw byliśmy dwa razy z Frankiem, a także moimi rodzicami (którzy są niezastąpieni podczas takich wyjazdów), aż w końcu pojechaliśmy na wyspę Kos z dwójką, bez żadnej pomocy. Udało się, było super 🙂 Z trójką zdecydowaliśmy się na pomoc, zresztą wyjazd z moimi rodzicami naprawdę jest świetny i nie czujemy, że to „mus”.

Po raz pierwszy jedziemy na taki wyjazd ze znajomymi i to dobrymi. Trudno jest dobrać znajomych na takie dwutygodniowe tropikalne wyjazdy, bo albo są w innej sytuacji finansowej i chcą w o wiele droższe lub o wiele tańsze miejsce, albo nie mogą wtedy kiedy my. Tym razem udało się – jedziemy z dwójką naprawdę świetnych i bezkonfliktowych (to ważne!) znajomych – Marysi znajomymi z liceum. Co fajniejsze Agnieszka i Kamil mają dzieciaki w wieku Lili i Franka, więc Igor i Ala będą pojawiać się tu tak samo jak nasze diabły.

Po raz pierwszy wreszcie mam taką ekipę w firmie, że zupełnie nie boję się wyjechać. Ba, boję się bardziej tego, że po powrocie okaże się, że jestem niepotrzebny :))

Po raz pierwszy mamy zamiar też kręcić regularnego vloga. Zobaczymy co z tego wyjdzie – najpierw jednak po powrocie zmontuję i opublikuję moje chaotyczne filmiki z poprzednich wyjazdów.

Na Kanarach w tym roku jest chłodniej niż zwykle – niestety. Powinno być ok 25 stopni, jest tylko 20. Ale 20 w takim klimacie to naprawdę lato, będzie po prostu bardziej pochmurno niż zwykle. Może to i dobrze? Czerwcowy wyjazd na Fuertę w 2009 był bardzo, bardzo upalny.

Lecimy już za chwilkę. Dwa tygodnie. Bosko! Zobaczymy, czy uda się pisać regularnie bloga, tak jak robię to od 8 lat. Bardzo będzie cieszyło nas, jeśli będziecie z nami. Spróbuję nie przynudzać i nie wzbudzać zbytniej zazdrości. Zresztą tej zbytnio nie rozumiałem – ja zazwyczaj cieszę się szczęściem osób wyjeżdżających 😉

To tyle, lecę bo zaraz przyjeżdża taxi. Bądźcie tu, komentujcie i lajkujcie. A jak chcecie być na bieżąco na fejsie, to wiecie co zrobić 🙂

O właśnie tak :)

O właśnie tak 🙂

Na razie!