Roladki naszły mnie nagle, zacząłem o nich googlać w necie, ale nie mogłem jak zwykle znaleźć przepisu który by mnie satysfkacjonował. Skonsolidowałem więc kilka z nich i jak zwykle stworzyłem swój 🙂 Oto wyniki.

Składniki:

  • mrożony szpinak
  • 4 jajka
  • serek (może być Ricotta albo inny, choćby Almette)
  • feta
  • żółty ser
  • łosoś wędzony
  • papier do pieczenia
  • ząbki czosnku (mogą być 2 albo więcej jak kto lubi)

Mrożony szpinak

Szpinak wrzucamy na patelnię. Niech się rozmraża, a co 🙂 Rozgrzewamy piekarnik do 220 stopni, niech się grzeje.

Szpinak z fetą

Dorzucamy pokruszoną fetę i w miarę rozmarzania szpinaku próbujemy całość rozgnieść i rozmieszać ze szpinakiem. Dorzucamy też rozgniecione ząbki czosnku.

Dorzucamy żółtka

Szpinak się smaży, a my rozdzielamy żółtka od białek. Kto tego nie robił – good luck 🙂 Przerzucamy żółtko ze skorupki do skorpuki, nad miską, aż białko zupełnie się oddzieli. Żółtka do szpinaku, białko oddzielnie.

Ubite białko

Do białka dorzucamy szczyptę soli i ubijamy je mikserem na sztywno. Aha, przedtem zestawiamy szpinak z ognia i pozwalamy mu ostygnąć 🙂 Przygotowujemy blachę, wykładamy ją papierem do pieczenia. Papier można posmarować olejem. Ja tego nie zrobiłem i szpinak potem ciężko odchodził…

Gdy szpinak ostygnie, dokładamy do niego pianę z białek i mieszamy całość łyżką.

Szpinak z serem

Szpinak wykładamy na blachę tworząc cienką warstwę. Na całości układamy żółty ser. Wstawiamy do piekarnika.

Szpinak z serem po zapieczeniu

Gdy ser już się zapiekł, wyjmujemy całość z piekarnika. I znowu pozwalamy ostyc. W bieżących okolicznościach wystarczy wystawić na dwór 🙂

Szpinak, ser, łosoś

Na całość kładziemy biały ser. Jak pisałem – ja używam Ricotty bo jest delikatna, ale można użyć czegoś mocniejszego, np Almette chrzanowego czy innego. Całość zawijamy. Prawde mówiąc nie do końca wiedziałem jak to zrobić – pomógł jeden telefon do MAMY. Powiedziała: „zwijaj tak jak zwija się sushi – mata tylko pomaga w zwijaniu. Tutaj papieru tez nie zwijamy”. Dzięki Mamo! 🙂

Zwijamy, kroimy, wstawiamy do lodówki. Potem wyjmujemy i… mniam! 🙂

Gotowa roladka