Kanapki te nazwałem sobie zupełnie swobodnie w związku z tym, że jadałem je dość często gdy dawno dawno temu, w Maladze, przygotowywałem się do mojej hiszpańskiem matury 🙂 Kanapki są zupełnie, ale to zupełnie niedietetyczne, więc jeśli zależy ci na linii – zamknij okno. You have been warned 🙂

Generalnie lepiej je jeść na śniadanie – tak je głównie jadłem – choć dzisiaj skusiłem się na nie kolacyjnie. A więc do dzieła. Całość jest prosta jak drut.

Składniki:

  • chleb
  • szynka (lub ewentualnie kiełbasa)
  • pomidor
  • cebula

Ja dzisiejszą kolację robiłem metodą „czyszczenia lodówki”, więc wykorzystałem kiełbasę. Oczywiście powinna to być raczej szynka. Kroimy ją w plasterki, robimy to samo z cebulą, pomidorem. Chleb też kroimy – w miarę cienko.

Podgrzewamy patelnię i wlewamy oliwę z oliwek. Jeśli użyjemy oleju, całość będzie masakrycznie ciężka, choć jest to oczywiście możliwe.

Smażymy wszystkie składniki. Najlepiej najpierw usmazyć szynkę (lub kiełbasę pokrojoną w długie plastry), później pomidora i cebulę (brudzą tłuszcz), a na samym końcu chleb (wssysa cały olej).

Następnie z całości konstruujemy kanapki. I to tyle! Sól, pieprz i jemy. Uprzedzałem o tym, że to mega tłuste 🙂

Smacznego!