Dziś wyjątkowo nie podam żadnego przepisu, a jedynie napomknę o rzeczy która przenosi mnie w czasie. to chyba naturalne, że większość z nas – szczególnie na rozpasana podniebiennie – kojarzy smaki, zapachy, czy muzykę, ze wspomnieniami. Szczególnie tymi miłymi – z dzieciństwa. Smaków dzieciństwa mam pewnie mnóstwo, wystarczyłoby się tylko chwilę nad nimi zastanowić.

Są jednak smaki przekorne, smaki które nie powinny do końca smakować, a jednak smakują. Zupełnie jak w tym dowcipie o przypalonej kaszy kiedy mąż mówi: „no wreszcie ugotowałaś tak pysznie jak Mamusia!”.;)

Ja mam takie dwa smaki i oba kojarzą mi się z moją babcią. Babcią która już dzisiaj nie gotuje – ma 96 lat i raczej już nie hasa po kuchni (choć dowcip ma jeszcze ciągle cięty!). Nie zrozumcie mnie źle, Babcia gotowała bardzo dobrze, choć były dwie rzeczy które nie do końca pasowały wszystkim. Narzekał na nie oczywiście mój Tata (jak nie narzekać na teściową?).

Kompot truskawkowy

Pierwsza z nich to kompot truskawkowy. Babcia – może przyzwyczajona do dużej ilości „gęb” do wykarmienia i napojenia (4 dzieci, z czego 3 chłopów) zawsze dolewała dużo wody do kompotu. Potem, żeby był słodki dosypywała duże ilości cukru. Obiektywnie nie był to najlepszy kompot pod słońcem, truskawek nie było w nim aż tak dużo, był dość wodnisty i słodki, ale dla mnie i siostry – najlepszy pod słońcem! I tak do tej pory jeśli miałbym wypić kompot truskawkowy to poproszę o wodę i cukier, nie obchodzi mnie zupełnie że nie jest to kulinarnie wysmakowane. Dla mnie taki kompot jest NAJLEPSZY i basta.

Herbata z cytryną

Drugi przysmak o którym chciałbym wspomnieć to herbata z cytryną. I znowu nie chcę źle pisać o Babci, ale cytryna u babci była zawsze kilkudniowa. Może dlatego, że gdy ja byłem mały Babcia mieszkała już tylko z Dziadkiem (a ile cytryny można zużyć w dwie osoby?), z może dlatego że byli – jak to dziadki – bardzo oszczędni i nie wyciskali nawet końcówki cytryny (tak jak ja), nie mówiąc już o wyrzuceniu jej, bo za długo leżała? W każdym razie herbata z cytryną u Babci miała zawsze lekko słodkawy posmak, taki jak cytryna która przekrojona leży w lodówce przez kilka dni. I za każdym razem kiedy zrobię sobie z herbatę z takiej tygodniowej cytrynki, wraca mi smak dzieciństwa. I nie zgodzę się z tym, że taka herbata jest niedobra. Dla mnie jest pyszna.

A wy macie smaki dzieciństwa? Na pewno. A takie które obiektywnie wcale nie muszą być pyszne? 🙂