Rano plaża. Ostatni dzień, kiedy mogliśmy pobyczyć się na niebiańskiej plaży. Dużo nie ma co pisać, leżenie, leżenie, leżenie. Ale jakie widoki! Eh. Mnie oczywiście poniosło i porobiłem trochę zdjęć Kite Surferów. Kurczę, to jest sport! wiatr i woda…. Wind surfing przy tym to taka popierdułka 😉

A wieczorem prawdziwe Waikiki – klub o takiej nazwie i nasze tańcowe szaleństwa. W końcu zaraz wyjazd 🙁